„Kawa widzi szczęście”
Zastanawiałaś się kiedyś, kiedy ostatnio patrzyłaś w niebo bez pośpiechu? Albo szłaś gdzieś tylko po to, żeby iść, a nie dotrzeć? A może pamiętasz moment, gdy poczułaś wdzięczność za zdrowie, dom, bliskich? „Kawa widzi szczęście” autorstwa Anna Załęckiej jest właśnie o takich momentach — niepozornych, trochę pomijanych, a jednak robiących w nas coś bardzo dobrego. To książka, która niczego nie tłumaczy na siłę. Zamiast tego cicho pokazuje, że szczęście składa się z drobnych gestów, spotkań i chwil, które dzieją się po drodze.

Szczęście to sposób, w jaki patrzymy na świat.
Kawa ma marzenie: chce wejść na Górę Wschodu Słońca. Wyrusza tam razem z babcią, a ta decyzja od razu nadaje tej historii wyjątkowy ton i buduje opowieść o byciu razem, o rozmowach, o tempie, które pozwala zauważać innych. Już sam ten babcino-wnuczkowy duet sprawia, że robi się cieplej na sercu, a ja od razu widzę tu potencjał na wspólne, rodzinne czytanie, takie, które naturalnie prowadzi do rozmów.


Po drodze spotykają zwierzęta z krainy domków na drzewie. Każde niesie balon, na którym zapisze swój powód do szczęścia. I tu zaczyna się magia tej książki, bo szczęście nie ma jednej definicji. Jest łoś Henio, który wydaje się smutny, bo nie widzi świata takim, jaki jest. Jego okulary są zepsute. I nagle okazuje się, że szczęściem może być pomoc, wsparcie, wspólne „damy radę”.
Jest zając Franek, który leży na trawie i patrzy w niebo. Pokazuje, że szczęściem bywa czas. Zwykły czas, bez pośpiechu.
Są też lamy Ofelia i Dorka, które przypominają, że nie da się być szczęśliwym non stop, bo w sercu mieszkają różne emocje i wszystkie są ważne.

Książka otwierająca na rozmowy
To, co bardzo lubię w tej książce, i w całej serii, to brak moralizowania, a jedynie na każdej stronie pojawia się jedno zdanie podsumowania. I właśnie to zdanie może pięknie otworzyć rozmowę z dzieckiem. Dziecko samo złapie sens, a dorosły odnajdzie w tych scenach własne refleksje.
„Kawa widzi szczęście” to jest jedna z tych książek, które czyta się czule i uważnie. Do przytulenia, zatrzymania się. Idealna na wieczór, kiedy naprawdę chcemy pobyć razem. Świetna na Dzień Babci i Dzień Dziadka, bo relacja Kawy z babcią jest tu absolutnie sercem opowieści. Rekomendowany wiek 2–6 lat jest bardzo trafny, ale spokojnie starsze dzieci (i dorośli!) też coś z niej wyniosą. Może nawet więcej, niż się spodziewają.




Cenię tę serię za konsekwencję i czułość. Za to, że mówi o ważnych sprawach językiem dziecka, ale z ogromnym szacunkiem do jego emocji. „Kawa widzi szczęście” przypomina, że czasem wystarczy zmienić sposób patrzenia. Naprawić – symbolicznie – swoje niewidzialne okulary. I nagle okazuje się, że szczęście nie jest gdzieś daleko. Ono po prostu idzie obok nas.

„Kawa widzi szczęście”, Anna Załęcka
Wiek: 2+


