-
„Felusia” – najlepsza seria dla młodszych przedszkolaków
Serii dla młodszych przedszkolaków, które z taką czułością i uważnością pochylają się nad dziecięcym światem, wciąż nie ma wcale tak wiele. Dlatego „Felusia” Katarzyny Wasilkowskiej, z przepięknymi ilustracjami Jony Jung, wydana przez wydawnictwo Bajka, od razu zwraca uwagę. I to nie krzykliwymi pomysłami czy próbą zabawiania za wszelką cenę, ale czymś znacznie cenniejszym — spokojem, łagodnością i ogromnym szacunkiem do dziecięcej perspektywy. „Felusia” rozumie świat najmłodszych To seria, która naprawdę rozumie małego człowieka. Rozumie jego tempo, jego emocje, jego zachwyty i sposób patrzenia na świat. Tutaj jest czas. Czas na to, żeby zatrzymać się przy dziurze w płocie i zastanawiać, kto jest po drugiej stronie. Krasnoludki? A może jednak ktoś…
-
„Pisklak” i inne kartonówki, czyli najlepsze książki dla maluszka.
Co czytać najmłodszym dzieciom? To pytanie dostaję najczęściej. I super, bo to znaczy, że chcecie czytać dziecku już od samego początku. Co wtedy zawsze polecam? Dobre teksty rymowane, z melodią i rytmem. Z dużymi, wyraźnymi ilustracjami. A takie właśnie są książki kartonowe od wydawnictwa Bajka. To też najlepszy moment, aby przypomnieć całą tę cudowną serię, bo w nowym wydaniu dołączył do niej znakomity „Pisklak” Doroty Gellner. Idealna kartonówka na wiosnę Wiosna w tle (prawie), ćwierkanie ptaków i pierwsze pąki na gałęziach – lepszego momentu na tę książkę być nie mogło. Wyobraź sobie zamczysko – kubaturą przypominające średniej wielkości blok, z anteną na dachu i sznurkiem na pranie. Teraz wyobraź sobie, że jesteś ptaszyskiem…
-
„Sto bajek”, czyli najpiękniejsze wydanie wierszy Jana Brzechwy.
Są takie książki, które są jak święta: wracają regularnie, cieszą bez względu na wiek i wszyscy wiedzą, że bez nich byłoby po prostu smutno. „Sto bajek” Jana Brzechwy to właśnie taka książka. To klasyka, którą kochają i mali, i duzi. A w tym wydaniu poezja Brzechwy dostała oprawę tak niezwykłą, że wiersze, które znamy od lat, brzmią i wyglądają jakbyśmy odkrywali je po raz pierwszy. Trudno wyobrazić sobie dzieciństwo bez rymów Jana Brzechwy, znanych kolejnym pokoleniom. To słowa, które od lat bawią dzieci, uczą językowej melodyjności i zostają w pamięci na długo. Wydawnictwo Bajka podjęło się natomiast niełatwego zadania – pokazać klasykę w taki sposób, by nadal zachwycała, a jednocześnie prezentowała się…
-
„Logopedyczne prztyczki” – wierszyki, rymowanki.
Jeśli myślisz, że „Logopedyczne prztyczki” to edukacyjne wierszyki, które tylko Cię sfrustrują, bo przecież nie da się przeczytać bez zająknięcia zdania: „Brzdąkał brzdąc na brzozie w Brzeszczach”, to jesteś w błędzie. Ani wierszyki nie są tu poważne, ani nie frustrują, ani… No dobra, bez zająknięcia naprawdę trudno je przeczytać. I o to właśnie w tej książce chodzi. O logopedyczne wyzwania, które łamią języki i doprowadzają do wybuchów śmiechu. Bo choć rymowanki Małgorzaty Strzałkowskiej bez wątpienia ćwiczą dykcję i poprawną wymowę, to przy okazji dają dużo frajdy i swobody. Idealnie sprawdzą się więc zarówno w gabinecie logopedycznym, w szkole i w domu, gdy nie tylko chcemy potrenować język i policzki, ale…
-
„Dawniej, czyli drzewiej” i „Harcuj z nami ze słowami” – recenzja książek dla dzieci.
Są książki, które otwierają drzwi do dawnych czasów – pełnych zapomnianych słów, śmiesznych zwyczajów i dziwacznych powiedzonek. Ale są też takie, które nie tylko przenoszą nas w przeszłość, lecz przy okazji uczą, rozbawiają i budzą apetyt na więcej. I takie właśnie są książki Małgorzaty Strzałkowskiej – „Dawniej, czyli drzewiej” oraz „Harcuj z nami ze słowami”, obie wydało Wydawnictwo Bajka, a przepięknie zilustrował je Adam Pękalski. To książki, które nie tłumaczą słów w sposób szkolny i suchy. One robią to z przymrużeniem oka, z czułością i pasją do słowa. A każde z nich – nawet to, które na co dzień brzmi dla nas zupełnie zwyczajnie – okazuje się mieć za sobą niezwykłą historię. To pełne…
-
„Bajka o bąkach i jednym trzmielu” – recenzja książki dla dzieci.
„Bajka o bąkach i jednym trzmielu” ma już cztery lata. Może słyszałaś już o niej? Czytałaś? Jeśli nie, to nic nie szkodzi, bo dobre książki zawsze czekają na odpowiedni moment, aby dać się zauważyć. A może przelatujący właśnie bąk (owad, dla jasności) przypomniał Ci, że za chwile wakacje i uznałaś, że to dobry moment, aby zaopatrzyć się w książkę na wyjazd albo taką do domowego czytania na luzie? „Bajka o bąkach i jednym trzmielu” będzie w sam raz. I dziś właśnie o niej słów kilka. Marcin Kozioł (tekst) i Piotr Rychel (ilustracje) stworzyli książkę, przy której można boki (nie bąki) zrywać, a i na pewne refleksje znajdzie się miejsce. Obserwujemy…
-
„Sklep dla żab” – recenzja kartonówki dla dzieci
Dzieci, zwłaszcza te najmłodsze, potrzebują w książkach dobrych rymów, humoru i treści, które nie będą infantylne. Bo nawet opowieść o żabach, które na widok przeceny w sklepie z ubraniami dostają kociego (żabiego?) rozumu, może być mądra i na poziomie. „Sklep dla żab”, najnowszy tytuł z serii kartonowych książek wydawnictwa Bajka, doskonale to udowadnia. Dorota Gellner (tekst) i Piotr Rychel (ilustracje) otwierają przed nami drzwi pewnego sklepu, w którym dzieją się rzeczy niesłychane. Zatem jedna żaba nieudolnie próbuje wyplątać się z długiego szalika. Inna „skacze z wrzaskiem, opasana złotym paskiem”. A kolejna podziwia swoje odbicie w lustrze – właśnie przymierzyła suknię z falbanami we wzór w kijanki. A to dopiero początek!…
-
„Dom Rodomiłów. Neomama” – recenzja czwartego tomu
Masz ochotę po raz kolejny otworzyć drzwi domu Rodomiłów? Nie boisz się? A może lubisz to delikatne mrowienie na karku? Może po prostu wiesz, że za tymi drzwiami czeka rodzina, w której odnajdziesz siebie i swoich bliskich? Bo choć Rodomiłowie są czarnowidzami, ich problemy bywają zaskakująco przyziemne. Popełniają błędy i mierzą się z frustracjami podobnymi do Twoich (chyba że akurat lewitują). Przed Tobą czwarty tom genialnej serii Marcina Szczygielskiego – „Neomama”. W tej części dzieje się tyle, że trudno zdecydować, od czego zacząć. Hania przeszła przez makabramę i utknęła w Domu Gdzie Indziej, podczas gdy w Domu Nigdzie Indziej pojawił się jej stryj Alfons, zamieniając się z nią miejscami. Ten…
-
„Pracownia Aurory” – recenzja
Kiedy ostatnio coś naprawiałaś? Urwana rączka od torebki – pewnie kupiłaś nową, a starą wyrzuciłaś. Zepsuta zabawka dziecka – do kosza (o ile to nie ta jedyna, ukochana!). Zacięty suwak w sukience – zamówiłaś nową, bo gdzie właściwie dziś znaleźć krawca? A co ze złamanym sercem? Jego przecież nie da się tak po prostu wyrzucić. Możesz udawać, że nic się nie stało. Możesz rozdrapać ranę jeszcze mocniej albo zapomnieć, że w ogóle je miałaś. Ale możesz też spróbować je posklejać. A najlepiej – oddać w ręce Aurory, która w swojej pracowni naprawia złamane serca. „Pracownia Aurory”, choć wydana po raz pierwszy sześć lat temu, nie straciła na aktualności. Z jednej…
-
„Gryzmoł”
„Gryzmoł” to hit! I to taki, który nie starzeje się od 15 lat, kiedy to został po raz pierwszy wydany. I właśnie teraz wydawnictwo Bajka postanawia nam przypomnieć o tych przezabawnych wierszowanych opowiastkach Doroty Gellner i oddaje w nasze ręce odświeżone wydanie. A tym samym dba o nasze dobre humory, bo przy tych tekstach nie da się chociażby nie uśmiechnąć. Gryzmoł to kilkuletni chłopiec, którego wypełnia twórcza energia. Ta pasja rysowania wręcz się z niego wylewa i ląduje na ścianach, meblach, dachach i murach pod postacią osobliwych malowideł. Raz to będzie portret cioci (modelka pozowała aż 3 dni bez przerwy!), inny razem drapieżny lew (który ożył!), a kolejnym razem rozczochrane…