Książki dla dzieci – recenzje.

Na tej stronie znajdziesz opinie i recenzje książek dla dzieci. Jakie książki dla dzieci? Tu znajdziesz odpowiedź.

Książki dla dzieci – recenzje.
  • Książki
    • Według wieku
      • 1+
      • 2+
      • 3+
      • 4+
      • 5+
      • 6+
      • 7+
      • 8+
      • 9+
      • Dla nastolatków
    • O emocjach
    • O przyjaźni i relacjach
    • Detektywistyczne
    • Kartonówki
    • Picturebook
    • Serie
    • Edukacyjne
    • Z humorem
    • O zwierzętach
    • O przyrodzie
    • O sztuce
    • Biografie dla dzieci
    • O ekologii
    • Komiks
    • Poezja dla dzieci
    • Świąteczne
    • Detektywistyczne
  • O mnie
  • Kontakt
  • Blog
  • Oferta
  • Newsletter
  • Dla rodziców
  • Książki
    • Według wieku
      • 1+
      • 2+
      • 3+
      • 4+
      • 5+
      • 6+
      • 7+
      • 8+
      • 9+
      • Dla nastolatków
    • O emocjach
    • O przyjaźni i relacjach
    • Detektywistyczne
    • Kartonówki
    • Picturebook
    • Serie
    • Edukacyjne
    • Z humorem
    • O zwierzętach
    • O przyrodzie
    • O sztuce
    • Biografie dla dzieci
    • O ekologii
    • Komiks
    • Poezja dla dzieci
    • Świąteczne
    • Detektywistyczne
  • O mnie
  • Kontakt
  • Blog
  • Oferta
  • Newsletter
  • Dla rodziców

Archiwa

Kategorie

  • 1+
  • 2+
  • 3+
  • 4+
  • 5+
  • 6+
  • 7+
  • 8+
  • 9+
  • Biografie dla dzieci
  • Detektywistyczne
  • Dla nastolatków
  • Dla rodziców
  • Edukacyjne
  • Kartonówki
  • Komiks
  • Kontakt
  • Na luzie o czytaniu
  • O ekologii
  • O emocjach
  • O mnie
  • O przyjaźni i relacjach
  • O przyrodzie
  • O sztuce
  • O zwierzętach
  • Objaśniające świat
  • Oferta
  • Opowiadania
  • Picturebook
  • Powieść
  • Serie
  • Świąteczne
  • Uncategorized
  • Warto czytać dziecku
  • Wierszyki
  • Z humorem

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org
  • 9+,  Dla nastolatków,  Dla rodziców,  Edukacyjne,  Uncategorized

    „Filozofia dla młodych” i „Filozofowanie w rodzinie”, czyli książki, które uczą dzieci naprawdę myśleć.

    2025-11-24 / Brak komentarzy

    Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszę się, że trzymam w rękach te dwie książki — a może właściwie, że to one „potrzymały” mnie, robiąc w mojej głowie kilka zwinnych fikołków i przestawiając to, co wydawało mi się pewne, stabilne i niepodważalne. Bo wydaje Ci się, że wiesz, czym jest przyjaźń, równość, odwaga czy czas. Ale czy na pewno? A czy wszyscy ludzie tak samo rozumieją nostalgię, nudę albo dobro? Spróbuj przyjrzeć się tym słowom uważniej: obrócić je w dłoniach, popatrzeć z różnych perspektyw, a najlepiej – zobaczyć je oczami dziecka. Co wtedy widzisz? Właśnie do takiego filozofowania zapraszają nas Tahar Ben Jelloun w „Filozofii dla młodych” oraz Chiara Pastorini w…

    dowiedz się więcej

Jakiej książki szukasz?

Facebook

Instagram

mamabasiczyta

Najlepsze książki dla Twojego dziecka.

Ostatnio największą satysfakcję daje mi znajdowani Ostatnio największą satysfakcję daje mi znajdowanie perełek wśród książek dla nastolatków. 

Takich, które traktują ich poważnie. Nie uciekają od trudnych tematów, nie lukrują rzeczywistości i nie próbują na siłę przekazać jakiejś  życiowej mądrości. Po prostu opowiadają świetne historie, które mają w sobie coś ważnego. Bez ściemy. 

I dokładnie takie są te trzy książki z serii „Siostrzeństwo opowieści” wydawnictwa Dwie Siostry.

„Brzydkie laski” – ktoś zakłada paskudny profil na Instagramie, na którym wyśmiewa wygląd dziewczyn. Wybucha szkolna afera, są kompleksy, wstyd i złość. Ale jest też dziewczyńska solidarność, która pokazuje, ile można zdziałać, kiedy zamiast walczyć ze sobą, dziewczyny trzymają się razem.
Wiek: 12-13+

„Filmy, których nigdzie nie grają” – tajemnicze kino, w którym można zajrzeć do przeszłości, i dziewczyna, która próbuje zrozumieć własną rodzinę. Dużo tu tęsknoty, niewypowiedzianych emocji i odkrywania, że najbliżsi też noszą w sobie historie, o których nie mamy pojęcia.
Wiek: 11+

„Tajemnice Sztokholmu. Nocny kruk” – mroczny, dziewiętnastowieczny Sztokholm, zagadka kryminalna i Mika, która nie zamierza czekać, aż dorośli zajmą się wszystkim za nią. Zwłaszcza gdy świat jest bezwzględny także dla dzieci. 
Wiek: 11+

Bohaterki tych książek nie są żadnymi superbohaterkami. Boją się, wątpią, popełniają błędy. Ale kiedy przychodzi trudny moment, próbują działać. I właśnie w tym jest ich siła.

Po którą z nich masz ochotę sięgnąć jako pierwszą?

Zapisz tę rolkę na później i udostępnij komuś, kto szuka NAPRAWDĘ dobrych książek dla dorastających dzieciaków.

Recenzje każdej z tych książek i więcej zdjęć czekają na blogu Mama Basi Czyta!

#SiostrzeństwoOpowieści #DwieSiostry #KsiążkiDlaNastolatków #LiteraturaMłodzieżowa #MamaBasiCzyta
Jakie książki czytać dzieciom od pierwszych dni ży Jakie książki czytać dzieciom od pierwszych dni życia? 

Na takie pytania zawsze odpowiadam: takie, które mają rytm, melodię, które aż chce się czytać ciepłym, łagodnym głosem. I tutaj chyba nic nie zastąpi wierszy. Zwłaszcza w tych pierwszych tygodniach i miesiącach, kiedy dziecko najbardziej potrzebuje naszej bliskości, naszego głosu, czułości.

I właśnie taką książką jest „Jesteś moim okruszkiem. Wierszonocki szeptane miłością mamy” Katarzyny Zielińskiej, z przepięknymi, delikatnymi ilustracjami Justyny Hołubowskiej-Chrząszczak. 

Och, ile tu jest czułości! ❤️

To wiersze o matczynej miłości, o byciu razem, o tych wszystkich małych chwilach, które składają się na naszą codzienność. Takie, przy których chce się na moment zatrzymać, przytulić dziecko mocniej i po prostu pobyć blisko.

Myślę sobie, że to jedna z tych książek, które zostają z nami na lata. I że będzie przepięknym prezentem dla świeżo upieczonej mamy, na baby shower albo po prostu na pamiątkę pierwszych wspólnych chwil. Zwłaszcza z osobistą dedykacją.

Podeślij ten post komuś, kto właśnie szuka pięknego prezentu dla mamy i maluszka. I zapisz sobie na później.

Więcej zdjęć ze środka książki pokazałam na blogu!

Czy Ty też masz wrażenie, że „Jesteś moim okruszkiem” to jedna z tych książek, które chciałoby się zachować na zawsze?

#współpracareklamowa #jesteśmoimokruszkiem #wierszedladzieci #książkidlaniemowlaka

@wydawnictwo.swietlik @poezja.szeptana
Ta książka może sporo namieszać w Twoim rodziciels Ta książka może sporo namieszać w Twoim rodzicielstwie. Zwłaszcza jeśli lubisz chwalić swoje dziecko, nagradzać je i cieszyć się z każdego sukcesu.

Żeby było jasne – nie jestem przeciwniczką chwalenia dzieci! Sama uwielbiam patrzeć, jak moja córka pokonuje trudności i jest z siebie dumna. Ale jest pewna pułapka, w którą jako rodzice możemy wpaść zupełnie nieświadomie.

Bo co, jeśli dziecko zaczyna robić coś nie dla własnej przyjemności, ale wyłącznie po to, żeby usłyszeć „brawo”? Co, jeśli przestaje próbować nowych rzeczy, bo boi się, że nie będzie w nich wystarczająco dobre?

I właśnie o tym jest „Dziewczynka, która zbierała gwiazdy” Ewy Dahlig i Marty Dahlig.

To książka, która wygląda jak wyjęta z najpiękniejszej baśni. Miękkie, ciepłe, niemal rozpływające się ilustracje, delikatność, rymowany tekst. A pod tym wszystkim treść, która potrafi naprawdę mocno ukłuć. Szczególnie rodzica.

Bo może się okazać, że w tej historii zobaczymy nie tylko swoje dziecko, ale też kawałek siebie. Swoje oczekiwania, dobre intencje i te wszystkie niewinne „jesteś najlepszy!”.

Myślę, że to jedna z tych książek, które mogą być początkiem bardzo ważnej rozmowy. Nie tylko z dzieckiem, ale przede wszystkim z samym sobą.

A jak jest u Ciebie z chwaleniem dzieci? Łapiesz się czasem na tym, że bardziej cieszy Cię efekt niż sama odwaga dziecka, żeby spróbować?

Więcej zdjęć i pełną recenzję „Dziewczynki, która zbierała gwiazdy” znajdziesz na blogu Mama Basi Czyta.

Wiek: 5+

#współpracareklamowa #dziewczynkaktórazbierałagwiazdy #książkidladzieci #mamabasiczyta
Czy ktoś, kto obserwuje mnie tu aktywnie, może jes Czy ktoś, kto obserwuje mnie tu aktywnie, może jeszcze nie znać serii „Czytam sobie”? Szczerze wątpię! 😄

Pokazywałam ją wielokrotnie, bo to książki stworzone do nauki czytania i szlifowania tej umiejętności. A właśnie pojawiło się pięć nowych tytułów!

I tak jak mówię w rolce: nie każmy dzieciom czytać książek. Po prostu dajmy im takie, które są dobrze napisane, pięknie zilustrowane i naprawdę wciągające. Czytanie ma przecież dawać przyjemność.

Dla przypomnienia: „Czytam sobie” to seria podzielona na poziomy zaawansowania.

Na poziomie 1 mamy „Wielki skarb” Marcina Sendeckiego — do czytania sylabowego. O tym, jak wielkim skarbem jest woda. Jest też „List z planety Nuda” Zofii Staneckiej, czyli wakacyjny klimat i list jako całkiem niezły sposób na nudę.

Poziom 2 to „Janek pływa jak ryba” Rafała Witka z ilustracjami Joanny Rusinek. O oswajaniu strachu, wodzie i pierwszym pływaniu. A dla miłośników klasyki: „Muminki. Psoty Małej Mi” na podstawie opowieści Tove Jansson.

I poziom 3: „Plażowy rabuś” Joanny Jagiełło, czyli detektywistyczna historia dla tych, którzy lubią zagadki, przygody i wakacyjny klimat.

Jest w czym wybierać! I właśnie za tę różnorodność bardzo lubię tę serię. Dzieci mogą same sięgać po tematy i światy, które naprawdę je interesują.

Bo chodzi o to, żeby przede wszystkim czytać dla przyjemności.

Zapisz sobie ten post, jeśli nauka czytania i pierwsze samodzielnie przeczytane książki są jeszcze przed Wami ❤️

#współpracareklamowa #czytamsobie #naukaczytania #ksiażkidonaukiczytania
Psa nie porwałam. Za to porwałam się na spotkanie Psa nie porwałam. Za to porwałam się na spotkanie wokół „Kto porwał psa?”, czyli drugiej części „Kto by nie chciał mieć psa?”, zorganizowane przez Wydawnictwo Wilga. I działo się!

Wiesz, ile osób mieści się w jednej książce? I nie mam na myśli samych bohaterów. 
Autorka (Marta Guśniowska), ilustrator (Daniel de Latour), redakcja, cały zespół wydawnictwa… A kiedy książka zaczyna jeszcze mówić, robi się naprawdę tłoczno. A przy tym zabawnie. 

Były opowieści Marty Guśniowskiej, były ilustracje Daniela de Latour, a potem książka dostała głos. I to niejeden. Aktorzy ze słuchowiska przeczytali nam fragmenty na żywo. Słuchanie, jak bohaterowie nagle dostają swoje głosy, miało w sobie coś niezwykłego. 

Ale oprócz dobrego humoru zabrałam z tego spotkania też pewną myśl, którą rzucił Daniel de Latour. Że szkoda, że w szkole plastyka, muzyka, czy inne kreatywne zajęcia wciąż są trochę na dalszym planie w porównaniu z matematyką czy fizyką. A przecież to właśnie kontakt ze sztuką uczy nas wrażliwości. Na świat, na ludzi, na zwierzęta. Uczy patrzeć, słuchać, zauważać. 

Niby proste, a jednak mocno przykleiła się do mnie ta myśl. Chyba jeszcze długo będę ją sobie obracać w głowie.

Bo „Kto porwał psa?” właśnie to robi: uwrażliwia, kształtuje i bawi oczywiście! Słowami Marty Guśniowskiej, ilustracjami Daniela de Latour i głosami aktorów w słuchowisku dostępnym w Empik Go.

Czytajcie na wrażliwość. I na dobry humor 🐶❤️

#ktoporwałpsa #książkidladzieci #czytajdziecku #dzieciczytają
Takich książek o historii potrzebujemy więcej. Duż Takich książek o historii potrzebujemy więcej. Dużo więcej! ❤️

Bo tej książki nie czyta się tak po prostu. Gwarantuję, że w trakcie przewracania kolejnych stron będziecie chcieli sięgać po rodzinne albumy, stare gazety, wycinki i pamiątki z własnego dzieciństwa. I dopowiadać dzieciom swoją historię.

Bo tutaj swoją opowiada Sylwia Chutnik. Historię dorastania w Polsce końca lat osiemdziesiątych, we wszystkich jej barwach, a może raczej odcieniach szarości. Jest Solidarność, Jacek Kuroń, Okrągły Stół, rola Kościoła, walka o wolność i całe polityczne, społeczne i gospodarcze zamieszanie.

A pośrodku tego wszystkiego jest mała Sylwia. Chodzi do szkoły, marzy o lalce Barbie, wymienia się kolorowymi karteczkami. Żyje zwyczajnym dziecięcym życiem w czasach, które z dzisiejszej perspektywy nazywamy HISTORYCZNYMI.

I właśnie dlatego ta opowieść tak dobrze działa. Wielka historia przestaje być zbiorem dat i nazwisk. Staje się historią konkretnych ludzi. Ich codzienności, wyborów, marzeń i tego, jak próbowali odnaleźć się w zmieniającym się świecie.

To również opowieść o wolności i o tym, czym właściwie jest równość. O empatii, współpracy, wsparciu i solidarności, także tej pisanej małą literą. O działaniu nie tylko dla siebie.

A kolażowe ilustracje Joanny Rusinek, autentyczne fotografie i dokumenty z tamtych lat sprawiają, że ten świat staje się bliższy także dzieciom.

I od razu podpowiadam: idealnym uzupełnieniem tej lektury jest „Bibuła w tapczanie” Michała Rusinka.

Wiek: 6+

A Ty co pokazałabyś dzieciom, opowiadając im o swoim dzieciństwie?😉 

Zapisz tę rolkę, bo takich książek o historii naprawdę warto szukać.

#współpracareklamowa #dżinsynaparapecie #książkiohistorii #książkidladzieci #mamabasiczyta
Najlepsze picturebooki robią coś, czego nie potraf Najlepsze picturebooki robią coś, czego nie potrafi żadna zwykła książka z ilustracjami.

Opowiadają historię tam, gdzie kończą się słowa.

Bo w naprawdę dobrym picturebooku nie wystarczy przeczytać tekstu. Trzeba się zatrzymać. Przyjrzeć ilustracjom. Zauważyć spojrzenie bohatera, drobny gest, kolor, detal. Zobaczyć to, czego autor nie napisał, bo zrobił to za niego obraz.

Najlepsze picturebooki nie przegadują. Nie tłumaczą dziecku każdej emocji i nie podają gotowych odpowiedzi. Zostawiają miejsce na własne odkrycia, pytania, śmiech, wzruszenie. Czasem także na ciszę.

I dokładnie taki jest „Czy on śpi?” Oliviera Talleca.

To książka o wielkim temacie – śmierci. Autor nie próbuje jej dokładnie wyjaśnić ani oswoić za pomocą prostych pocieszeń. Pokazuje bohaterów, którzy sami próbują zrozumieć, co się wydarzyło. Nie dowierzają. Smucą się. Milczą. Szukają własnego sposobu na pożegnanie przyjaciela.

A ogromną część tej historii odczytujemy nie ze słów, lecz właśnie z ilustracji.

I chyba za to najbardziej kocham picturebooki. Te najlepsze ufają swoim czytelnikom, również tym najmłodszym. Nie mówią wszystkiego. Zostawiają przestrzeń. I sprawiają, że po zamknięciu książki historia jeszcze długo zostaje w głowie.

A Ty co byś odpowiedziała dziecku, gdy zapyta: Dlaczego kos już się nie obudzi?

Pełną recenzję „Czy on śpi?” oraz zdjęcia ze środka książki znajdziesz na blogu.

#wspólpracareklamowa #czyonśpi #picturebooki #ksiażkiośmierci #książkidladzieci
@druganoga
Wiem, że książek o emocjach mamy już zatrzęsienie. Wiem, że książek o emocjach mamy już zatrzęsienie. Także takich, które na tapet biorą tylko jedną emocję. Dziwnym trafem często jest to złość 😉

„Grrr. Nie karm potworka” też jest książką o złości, ale zdecydowałam Ci się ją pokazać, bo podchodzi do tematu z trochę innej strony.
Nie ma tutaj tłumaczenia, czym jest złość. Nie ma przykładów, porad ani definicji. Jest za to zabawa.

Dziecko z książką będzie skakać, ryczeć i nią potrząsać. Spojrzy na nią do góry nogami, pogłaszcze i przytuli. Tak naprawdę te wszystkie rzeczy będzie robić ze swoją złością, którą Anna Caban ubrała w postać puchatego potworka.

Już na pierwszej stronie widać, że potworek chciałby być groźny i straszny, ale jak mu się dobrze przyjrzeć, to w zasadzie jest całkiem słodki. Marszczy brwi, wykrzywia usta i szczerzy zębiska (całe trzy, może jeszcze mleczne), ale kto wie, czy za chwilę nie okaże się milą przytulanką.

I właśnie o to tutaj chodzi. Zamiast złość uciszać, przeganiać albo tłumaczyć dziecku, co powinno z nią zrobić, można dać mu chwilę, żeby poznało ją po swojemu. Trochę się z nią pobawiło, trochę powygłupiało i zobaczyło, że tego potworka można oswoić.

To prosta, kartonowa książka z małą ilością tekstu, więc spokojnie można po nią sięgnąć już z najmłodszymi, nawet od dwóch lat. I podoba mi się, że bardziej niż do rozmowy (to robie wiele innych książek) zaprasza do działania. 

A jak jest u Was ze złością? Często wychodzi z jaskini? Dała się już pogłaskać? 

#współpracareklamowa #grrrniekarmpotworka #książkiozłości #książkikartonowe 
@wydawnictwobookojciec @fromcaban.a
Dwunasty tom? Serio? Łatwo pomyśleć, że to już pew Dwunasty tom? Serio? Łatwo pomyśleć, że to już pewnie odgrzewany kotlet. Ale na pewno nie w przypadku „Szkoły Szpiegów”! Tu jest świeże mięso, panierka się nie odkleja, a całość tylko podkręca apetyt na więcej. Tylko Stuart Gibbs mógł to zrobić.

A co zrobił?

Zmienił zasady gry. Wyskoczył z utartych torów. Zamieszał w garnku.

Tym razem Ben Ripley zostaje wrzucony do Botswany. W sam środek dziczy. Bez Eriki, Zoe i Mike’a, za to z Murrayem Hillem, czyli człowiekiem, którego Ben powinien dorwać, a nie razem z nim kombinować, jak przeżyć.

I właśnie ten duet dodał całości smaku umami.

Wyobraź sobie: Ben + jego wróg + afrykańska dzicz. Do tego brak wody i jedzenia, słonie, lwy, hipopotamy, hieny i potworny upał. A Murray? Cóż. Murray jak zwykle najbardziej troszczy się o Murraya.

I nagle Ben, który zazwyczaj ma obok siebie ekipę gotową wyciągnąć go z tarapatów, musi radzić sobie sam. No, prawie sam. I dopiero tutaj widać, jak bardzo ten chłopak zmienił się od pierwszego tomu. Nadal pakuje się w kłopoty. Albo to kłopoty znajdują jego. Tylko coraz częściej potrafi też sam się z nich wygrzebać.

Jeśli masz w domu dziecko w wieku 9 lat lub więcej, które lubi akcję, tajne misje, zagadki, niebezpieczeństwo i dużo humoru, to niezmiennie polecam całą serię „Szkoła Szpiegów”.

A „Na dziko”?

Myślałam, że po jedenastu tomach wiem już, czego się spodziewać.

Wszystkie moje wyobrażenia rozbiły się o kupę słonia 💩🐘

I więcej na ten temat nie powiem.

#współpracareklamowa #seriedladzieci #szkołaszpiegów
Zdarzają się takie książki, przy których najchętni Zdarzają się takie książki, przy których najchętniej wcale nie pisałabym recenzji.

Nie zdradzałabym absolutnie nic z fabuły.

Nie mówiła nic o bohaterach. Ani o głównej idei, przesłaniu czy osi fabuły.

Najchętniej powiedziałabym Ci za to: nie trać czasu na czytanie recenzji, oglądanie rolek i przeglądanie karuzel o tej książce.

Po prostu czytaj dziecku TĘ KSIĄŻKĘ! To najlepsze, co możesz zrobić.

Niestety do Oprah Winfrey książek dla dzieci jeszcze trochę mi brakuje, więc sama okładka książki może nie wystarczyć, żebyś od razu po nią pobiegła. Jeszcze 😉

Dlatego o książce „Kto porwał psa?” (to drugi tom po „Kto by nie chciał mieć psa?”) nagrałam już rolkę, a na blogu rozkokosiła się recenzja. Korzystaj.

A może już chcesz mieć tę książkę w domu?😁

DOSKONALE.

Dzięki przemiłemu @wydawnictwo_wilga zamieniam się dziś w dobrego duszka i mam dwa egzemplarze do rozdania. I gadżety!

✨Co zrobić, żeby wygrać jeden egzemplarz? Odpowiedz na pytanie:

Twój pies właśnie dostał pięć minut ludzkiej mowy. Co mówi jako pierwsze?

Jeśli nie masz psa, nic nie szkodzi. Wymyśl sobie psa. Nadaj mu imię. Pozwól przemówić.

Możesz też zajrzeć do rolki o tej książce i zostawić serduszko, jeśli wcześniej Ci umknęła. Rolka. Nie książka. Chociaż jeśli umknęła Ci książka, sytuacja jest znacznie poważniejsza.

Bawimy się do 8 października. Wyniki podam w komentarzu pod tym postem.

A teraz oddaję głos psom.

#ktoporwałpsa #patronatmamabasiczyta #współpracareklamowa #rozdanieksiążkowe
Miałam to wrzucić w stories, ale może będę czasami Miałam to wrzucić w stories, ale może będę czasami robić takie posty, hmmm. 

A jak Wam minął wrzesień? W komentarzach można wrzucać zdjęcia, tak tylko mówię 😅

Dobrego dnia! 🌞
No i mamy KLOPS. Dosłownie, bo właśnie dziś premi No i mamy KLOPS.

Dosłownie, bo właśnie dziś premierę ma drugi tom smoczej serii Anny Nowackiej z ilustracjami Oli Bylicy. Najpierw był „SOS. Stowarzyszenie Obrońców Smoków”, teraz jest „KLOPS. Koło Lokalnych Obrońców Polskich Smoków” i powiem tylko tyle: jeśli pierwszy tom narobił mi apetytu, to drugi zdecydowanie go zaspokoił. Choć znajdzie się jeszcze miejsce na deser 😉

Bo to są książki, które się POCHŁANIA.

✨Do 5.10 wszystkie książki dostępne w sklepie Kropki z rabatem -45% z kodem: KLOPS✨🎁

Dzieje się tu naprawdę dużo. Akcja pędzi, tajemnica goni tajemnicę, legendy dostają nowe życie, rodzinne sekrety wyłażą z szaf. A smoki wreszcie mają tutaj specjalistów od wizerunku, bo okazuje się, że przez te wszystkie lata trochę je jednak oczernialiśmy (przynajmniej większość z nich).

Anna Nowacka bawi się słowem, powiedzeniami, historią i legendami, pisze kapitalne dialogi i co chwilę podrzuca coś, przy czym zaśmiejesz się w głos.

Są pierogi desantowe, kusza naładowana bagietką, kurzogmoty i gadające żaby. Licho, które zamiast porywać ludzi, ma pewną słabość do lewych skarpetek i smoczy festiwal z konkursem pieczenia rycerza na czas. 

A pod tym całym szaleństwem jest naprawdę sporo ważnej treści. Jest przyjaźń, która daje odwagę. Jest rodzina ze wszystkimi swoimi sekretami, dziwactwami i komplikacjami. I zwariowanymi babciami. Jest współpraca, lojalność i potrzebne dzieciom przekonanie, że bać się można. Ważne, co z tym strachem zrobimy.

Po tej książce naprawdę jest o czym rozmawiać. O tym, czy odwaga oznacza brak strachu. Czy zawsze warto wierzyć w zasłyszane historie. Dlaczego tak łatwo przypiąć komuś łatkę. I czy smok naprawdę musi być tym złym.

A jeśli dziecko przeczyta i będzie chciało jeszcze? Można tropić legendy, wymyślać własne stwory, tworzyć misje, przepisywać stare historie po swojemu.

Czyli najpierw dajesz dziecku książkę, żeby miało frajdę. A potem okazuje się, że dostało trochę więcej.

Pełną recenzję obu tomów znajdziesz na blogu Mama Basi Czyta. Dorzuciłam tam też sporo zdjęć ze środka, żeby możn
Obserwuj na Instagramie

Najświeższe wpisy

  • Mój przyjaciel duch. Pierwsze spotkanie – komiks dla dzieci o przyjaźni i byciu sobą. 2026-10-12
  • Siostrzeństwo opowieści – trzy świetne książki dla młodzieży od 11-12 lat 2026-10-11
  • Jakie książki czytać niemowlętom od pierwszych dni życia? „Jesteś moim okruszkiem” – wiersze pełne czułości. 2026-10-09

Archiwum wpisów

Tagi

Babaryba Bajka Czytalisek detektywistyczne Dwukropek emocje fantasy Harperkids Jedność dla dzieci kartonówki komiks magia przyjaźń przyroda recenzja ToTamto Wilga Wydawnictwo Agora dla dzieci Wydawnictwo Albus Wydawnictwo Babaryba Wydawnictwo Bajka Wydawnictwo Bis Wydawnictwo Bona Wydawnictwo Druganoga Wydawnictwo Dwie Siostry Wydawnictwo Dwukropek Wydawnictwo EZOP wydawnictwo frajda Wydawnictwo HarperCollins Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Mamania Wydawnictwo Nasza Księgarnia wydawnictwo olesiejuk Wydawnictwo Papilon Wydawnictwo Polarny Lis Wydawnictwo Tako Wydawnictwo Tatarak Wydawnictwo Wilga Wydawnictwo Zakamarki Wydawnictwo Znak Emotikon śmierć świetlik świąteczne święta

Jakiej książki szukasz?

Facebook

Instagram

mamabasiczyta

Najlepsze książki dla Twojego dziecka.

Ostatnio największą satysfakcję daje mi znajdowani Ostatnio największą satysfakcję daje mi znajdowanie perełek wśród książek dla nastolatków. 

Takich, które traktują ich poważnie. Nie uciekają od trudnych tematów, nie lukrują rzeczywistości i nie próbują na siłę przekazać jakiejś  życiowej mądrości. Po prostu opowiadają świetne historie, które mają w sobie coś ważnego. Bez ściemy. 

I dokładnie takie są te trzy książki z serii „Siostrzeństwo opowieści” wydawnictwa Dwie Siostry.

„Brzydkie laski” – ktoś zakłada paskudny profil na Instagramie, na którym wyśmiewa wygląd dziewczyn. Wybucha szkolna afera, są kompleksy, wstyd i złość. Ale jest też dziewczyńska solidarność, która pokazuje, ile można zdziałać, kiedy zamiast walczyć ze sobą, dziewczyny trzymają się razem.
Wiek: 12-13+

„Filmy, których nigdzie nie grają” – tajemnicze kino, w którym można zajrzeć do przeszłości, i dziewczyna, która próbuje zrozumieć własną rodzinę. Dużo tu tęsknoty, niewypowiedzianych emocji i odkrywania, że najbliżsi też noszą w sobie historie, o których nie mamy pojęcia.
Wiek: 11+

„Tajemnice Sztokholmu. Nocny kruk” – mroczny, dziewiętnastowieczny Sztokholm, zagadka kryminalna i Mika, która nie zamierza czekać, aż dorośli zajmą się wszystkim za nią. Zwłaszcza gdy świat jest bezwzględny także dla dzieci. 
Wiek: 11+

Bohaterki tych książek nie są żadnymi superbohaterkami. Boją się, wątpią, popełniają błędy. Ale kiedy przychodzi trudny moment, próbują działać. I właśnie w tym jest ich siła.

Po którą z nich masz ochotę sięgnąć jako pierwszą?

Zapisz tę rolkę na później i udostępnij komuś, kto szuka NAPRAWDĘ dobrych książek dla dorastających dzieciaków.

Recenzje każdej z tych książek i więcej zdjęć czekają na blogu Mama Basi Czyta!

#SiostrzeństwoOpowieści #DwieSiostry #KsiążkiDlaNastolatków #LiteraturaMłodzieżowa #MamaBasiCzyta
Jakie książki czytać dzieciom od pierwszych dni ży Jakie książki czytać dzieciom od pierwszych dni życia? 

Na takie pytania zawsze odpowiadam: takie, które mają rytm, melodię, które aż chce się czytać ciepłym, łagodnym głosem. I tutaj chyba nic nie zastąpi wierszy. Zwłaszcza w tych pierwszych tygodniach i miesiącach, kiedy dziecko najbardziej potrzebuje naszej bliskości, naszego głosu, czułości.

I właśnie taką książką jest „Jesteś moim okruszkiem. Wierszonocki szeptane miłością mamy” Katarzyny Zielińskiej, z przepięknymi, delikatnymi ilustracjami Justyny Hołubowskiej-Chrząszczak. 

Och, ile tu jest czułości! ❤️

To wiersze o matczynej miłości, o byciu razem, o tych wszystkich małych chwilach, które składają się na naszą codzienność. Takie, przy których chce się na moment zatrzymać, przytulić dziecko mocniej i po prostu pobyć blisko.

Myślę sobie, że to jedna z tych książek, które zostają z nami na lata. I że będzie przepięknym prezentem dla świeżo upieczonej mamy, na baby shower albo po prostu na pamiątkę pierwszych wspólnych chwil. Zwłaszcza z osobistą dedykacją.

Podeślij ten post komuś, kto właśnie szuka pięknego prezentu dla mamy i maluszka. I zapisz sobie na później.

Więcej zdjęć ze środka książki pokazałam na blogu!

Czy Ty też masz wrażenie, że „Jesteś moim okruszkiem” to jedna z tych książek, które chciałoby się zachować na zawsze?

#współpracareklamowa #jesteśmoimokruszkiem #wierszedladzieci #książkidlaniemowlaka

@wydawnictwo.swietlik @poezja.szeptana
Ta książka może sporo namieszać w Twoim rodziciels Ta książka może sporo namieszać w Twoim rodzicielstwie. Zwłaszcza jeśli lubisz chwalić swoje dziecko, nagradzać je i cieszyć się z każdego sukcesu.

Żeby było jasne – nie jestem przeciwniczką chwalenia dzieci! Sama uwielbiam patrzeć, jak moja córka pokonuje trudności i jest z siebie dumna. Ale jest pewna pułapka, w którą jako rodzice możemy wpaść zupełnie nieświadomie.

Bo co, jeśli dziecko zaczyna robić coś nie dla własnej przyjemności, ale wyłącznie po to, żeby usłyszeć „brawo”? Co, jeśli przestaje próbować nowych rzeczy, bo boi się, że nie będzie w nich wystarczająco dobre?

I właśnie o tym jest „Dziewczynka, która zbierała gwiazdy” Ewy Dahlig i Marty Dahlig.

To książka, która wygląda jak wyjęta z najpiękniejszej baśni. Miękkie, ciepłe, niemal rozpływające się ilustracje, delikatność, rymowany tekst. A pod tym wszystkim treść, która potrafi naprawdę mocno ukłuć. Szczególnie rodzica.

Bo może się okazać, że w tej historii zobaczymy nie tylko swoje dziecko, ale też kawałek siebie. Swoje oczekiwania, dobre intencje i te wszystkie niewinne „jesteś najlepszy!”.

Myślę, że to jedna z tych książek, które mogą być początkiem bardzo ważnej rozmowy. Nie tylko z dzieckiem, ale przede wszystkim z samym sobą.

A jak jest u Ciebie z chwaleniem dzieci? Łapiesz się czasem na tym, że bardziej cieszy Cię efekt niż sama odwaga dziecka, żeby spróbować?

Więcej zdjęć i pełną recenzję „Dziewczynki, która zbierała gwiazdy” znajdziesz na blogu Mama Basi Czyta.

Wiek: 5+

#współpracareklamowa #dziewczynkaktórazbierałagwiazdy #książkidladzieci #mamabasiczyta
Czy ktoś, kto obserwuje mnie tu aktywnie, może jes Czy ktoś, kto obserwuje mnie tu aktywnie, może jeszcze nie znać serii „Czytam sobie”? Szczerze wątpię! 😄

Pokazywałam ją wielokrotnie, bo to książki stworzone do nauki czytania i szlifowania tej umiejętności. A właśnie pojawiło się pięć nowych tytułów!

I tak jak mówię w rolce: nie każmy dzieciom czytać książek. Po prostu dajmy im takie, które są dobrze napisane, pięknie zilustrowane i naprawdę wciągające. Czytanie ma przecież dawać przyjemność.

Dla przypomnienia: „Czytam sobie” to seria podzielona na poziomy zaawansowania.

Na poziomie 1 mamy „Wielki skarb” Marcina Sendeckiego — do czytania sylabowego. O tym, jak wielkim skarbem jest woda. Jest też „List z planety Nuda” Zofii Staneckiej, czyli wakacyjny klimat i list jako całkiem niezły sposób na nudę.

Poziom 2 to „Janek pływa jak ryba” Rafała Witka z ilustracjami Joanny Rusinek. O oswajaniu strachu, wodzie i pierwszym pływaniu. A dla miłośników klasyki: „Muminki. Psoty Małej Mi” na podstawie opowieści Tove Jansson.

I poziom 3: „Plażowy rabuś” Joanny Jagiełło, czyli detektywistyczna historia dla tych, którzy lubią zagadki, przygody i wakacyjny klimat.

Jest w czym wybierać! I właśnie za tę różnorodność bardzo lubię tę serię. Dzieci mogą same sięgać po tematy i światy, które naprawdę je interesują.

Bo chodzi o to, żeby przede wszystkim czytać dla przyjemności.

Zapisz sobie ten post, jeśli nauka czytania i pierwsze samodzielnie przeczytane książki są jeszcze przed Wami ❤️

#współpracareklamowa #czytamsobie #naukaczytania #ksiażkidonaukiczytania
Psa nie porwałam. Za to porwałam się na spotkanie Psa nie porwałam. Za to porwałam się na spotkanie wokół „Kto porwał psa?”, czyli drugiej części „Kto by nie chciał mieć psa?”, zorganizowane przez Wydawnictwo Wilga. I działo się!

Wiesz, ile osób mieści się w jednej książce? I nie mam na myśli samych bohaterów. 
Autorka (Marta Guśniowska), ilustrator (Daniel de Latour), redakcja, cały zespół wydawnictwa… A kiedy książka zaczyna jeszcze mówić, robi się naprawdę tłoczno. A przy tym zabawnie. 

Były opowieści Marty Guśniowskiej, były ilustracje Daniela de Latour, a potem książka dostała głos. I to niejeden. Aktorzy ze słuchowiska przeczytali nam fragmenty na żywo. Słuchanie, jak bohaterowie nagle dostają swoje głosy, miało w sobie coś niezwykłego. 

Ale oprócz dobrego humoru zabrałam z tego spotkania też pewną myśl, którą rzucił Daniel de Latour. Że szkoda, że w szkole plastyka, muzyka, czy inne kreatywne zajęcia wciąż są trochę na dalszym planie w porównaniu z matematyką czy fizyką. A przecież to właśnie kontakt ze sztuką uczy nas wrażliwości. Na świat, na ludzi, na zwierzęta. Uczy patrzeć, słuchać, zauważać. 

Niby proste, a jednak mocno przykleiła się do mnie ta myśl. Chyba jeszcze długo będę ją sobie obracać w głowie.

Bo „Kto porwał psa?” właśnie to robi: uwrażliwia, kształtuje i bawi oczywiście! Słowami Marty Guśniowskiej, ilustracjami Daniela de Latour i głosami aktorów w słuchowisku dostępnym w Empik Go.

Czytajcie na wrażliwość. I na dobry humor 🐶❤️

#ktoporwałpsa #książkidladzieci #czytajdziecku #dzieciczytają
Takich książek o historii potrzebujemy więcej. Duż Takich książek o historii potrzebujemy więcej. Dużo więcej! ❤️

Bo tej książki nie czyta się tak po prostu. Gwarantuję, że w trakcie przewracania kolejnych stron będziecie chcieli sięgać po rodzinne albumy, stare gazety, wycinki i pamiątki z własnego dzieciństwa. I dopowiadać dzieciom swoją historię.

Bo tutaj swoją opowiada Sylwia Chutnik. Historię dorastania w Polsce końca lat osiemdziesiątych, we wszystkich jej barwach, a może raczej odcieniach szarości. Jest Solidarność, Jacek Kuroń, Okrągły Stół, rola Kościoła, walka o wolność i całe polityczne, społeczne i gospodarcze zamieszanie.

A pośrodku tego wszystkiego jest mała Sylwia. Chodzi do szkoły, marzy o lalce Barbie, wymienia się kolorowymi karteczkami. Żyje zwyczajnym dziecięcym życiem w czasach, które z dzisiejszej perspektywy nazywamy HISTORYCZNYMI.

I właśnie dlatego ta opowieść tak dobrze działa. Wielka historia przestaje być zbiorem dat i nazwisk. Staje się historią konkretnych ludzi. Ich codzienności, wyborów, marzeń i tego, jak próbowali odnaleźć się w zmieniającym się świecie.

To również opowieść o wolności i o tym, czym właściwie jest równość. O empatii, współpracy, wsparciu i solidarności, także tej pisanej małą literą. O działaniu nie tylko dla siebie.

A kolażowe ilustracje Joanny Rusinek, autentyczne fotografie i dokumenty z tamtych lat sprawiają, że ten świat staje się bliższy także dzieciom.

I od razu podpowiadam: idealnym uzupełnieniem tej lektury jest „Bibuła w tapczanie” Michała Rusinka.

Wiek: 6+

A Ty co pokazałabyś dzieciom, opowiadając im o swoim dzieciństwie?😉 

Zapisz tę rolkę, bo takich książek o historii naprawdę warto szukać.

#współpracareklamowa #dżinsynaparapecie #książkiohistorii #książkidladzieci #mamabasiczyta
Najlepsze picturebooki robią coś, czego nie potraf Najlepsze picturebooki robią coś, czego nie potrafi żadna zwykła książka z ilustracjami.

Opowiadają historię tam, gdzie kończą się słowa.

Bo w naprawdę dobrym picturebooku nie wystarczy przeczytać tekstu. Trzeba się zatrzymać. Przyjrzeć ilustracjom. Zauważyć spojrzenie bohatera, drobny gest, kolor, detal. Zobaczyć to, czego autor nie napisał, bo zrobił to za niego obraz.

Najlepsze picturebooki nie przegadują. Nie tłumaczą dziecku każdej emocji i nie podają gotowych odpowiedzi. Zostawiają miejsce na własne odkrycia, pytania, śmiech, wzruszenie. Czasem także na ciszę.

I dokładnie taki jest „Czy on śpi?” Oliviera Talleca.

To książka o wielkim temacie – śmierci. Autor nie próbuje jej dokładnie wyjaśnić ani oswoić za pomocą prostych pocieszeń. Pokazuje bohaterów, którzy sami próbują zrozumieć, co się wydarzyło. Nie dowierzają. Smucą się. Milczą. Szukają własnego sposobu na pożegnanie przyjaciela.

A ogromną część tej historii odczytujemy nie ze słów, lecz właśnie z ilustracji.

I chyba za to najbardziej kocham picturebooki. Te najlepsze ufają swoim czytelnikom, również tym najmłodszym. Nie mówią wszystkiego. Zostawiają przestrzeń. I sprawiają, że po zamknięciu książki historia jeszcze długo zostaje w głowie.

A Ty co byś odpowiedziała dziecku, gdy zapyta: Dlaczego kos już się nie obudzi?

Pełną recenzję „Czy on śpi?” oraz zdjęcia ze środka książki znajdziesz na blogu.

#wspólpracareklamowa #czyonśpi #picturebooki #ksiażkiośmierci #książkidladzieci
@druganoga
Wiem, że książek o emocjach mamy już zatrzęsienie. Wiem, że książek o emocjach mamy już zatrzęsienie. Także takich, które na tapet biorą tylko jedną emocję. Dziwnym trafem często jest to złość 😉

„Grrr. Nie karm potworka” też jest książką o złości, ale zdecydowałam Ci się ją pokazać, bo podchodzi do tematu z trochę innej strony.
Nie ma tutaj tłumaczenia, czym jest złość. Nie ma przykładów, porad ani definicji. Jest za to zabawa.

Dziecko z książką będzie skakać, ryczeć i nią potrząsać. Spojrzy na nią do góry nogami, pogłaszcze i przytuli. Tak naprawdę te wszystkie rzeczy będzie robić ze swoją złością, którą Anna Caban ubrała w postać puchatego potworka.

Już na pierwszej stronie widać, że potworek chciałby być groźny i straszny, ale jak mu się dobrze przyjrzeć, to w zasadzie jest całkiem słodki. Marszczy brwi, wykrzywia usta i szczerzy zębiska (całe trzy, może jeszcze mleczne), ale kto wie, czy za chwilę nie okaże się milą przytulanką.

I właśnie o to tutaj chodzi. Zamiast złość uciszać, przeganiać albo tłumaczyć dziecku, co powinno z nią zrobić, można dać mu chwilę, żeby poznało ją po swojemu. Trochę się z nią pobawiło, trochę powygłupiało i zobaczyło, że tego potworka można oswoić.

To prosta, kartonowa książka z małą ilością tekstu, więc spokojnie można po nią sięgnąć już z najmłodszymi, nawet od dwóch lat. I podoba mi się, że bardziej niż do rozmowy (to robie wiele innych książek) zaprasza do działania. 

A jak jest u Was ze złością? Często wychodzi z jaskini? Dała się już pogłaskać? 

#współpracareklamowa #grrrniekarmpotworka #książkiozłości #książkikartonowe 
@wydawnictwobookojciec @fromcaban.a
Dwunasty tom? Serio? Łatwo pomyśleć, że to już pew Dwunasty tom? Serio? Łatwo pomyśleć, że to już pewnie odgrzewany kotlet. Ale na pewno nie w przypadku „Szkoły Szpiegów”! Tu jest świeże mięso, panierka się nie odkleja, a całość tylko podkręca apetyt na więcej. Tylko Stuart Gibbs mógł to zrobić.

A co zrobił?

Zmienił zasady gry. Wyskoczył z utartych torów. Zamieszał w garnku.

Tym razem Ben Ripley zostaje wrzucony do Botswany. W sam środek dziczy. Bez Eriki, Zoe i Mike’a, za to z Murrayem Hillem, czyli człowiekiem, którego Ben powinien dorwać, a nie razem z nim kombinować, jak przeżyć.

I właśnie ten duet dodał całości smaku umami.

Wyobraź sobie: Ben + jego wróg + afrykańska dzicz. Do tego brak wody i jedzenia, słonie, lwy, hipopotamy, hieny i potworny upał. A Murray? Cóż. Murray jak zwykle najbardziej troszczy się o Murraya.

I nagle Ben, który zazwyczaj ma obok siebie ekipę gotową wyciągnąć go z tarapatów, musi radzić sobie sam. No, prawie sam. I dopiero tutaj widać, jak bardzo ten chłopak zmienił się od pierwszego tomu. Nadal pakuje się w kłopoty. Albo to kłopoty znajdują jego. Tylko coraz częściej potrafi też sam się z nich wygrzebać.

Jeśli masz w domu dziecko w wieku 9 lat lub więcej, które lubi akcję, tajne misje, zagadki, niebezpieczeństwo i dużo humoru, to niezmiennie polecam całą serię „Szkoła Szpiegów”.

A „Na dziko”?

Myślałam, że po jedenastu tomach wiem już, czego się spodziewać.

Wszystkie moje wyobrażenia rozbiły się o kupę słonia 💩🐘

I więcej na ten temat nie powiem.

#współpracareklamowa #seriedladzieci #szkołaszpiegów
Zdarzają się takie książki, przy których najchętni Zdarzają się takie książki, przy których najchętniej wcale nie pisałabym recenzji.

Nie zdradzałabym absolutnie nic z fabuły.

Nie mówiła nic o bohaterach. Ani o głównej idei, przesłaniu czy osi fabuły.

Najchętniej powiedziałabym Ci za to: nie trać czasu na czytanie recenzji, oglądanie rolek i przeglądanie karuzel o tej książce.

Po prostu czytaj dziecku TĘ KSIĄŻKĘ! To najlepsze, co możesz zrobić.

Niestety do Oprah Winfrey książek dla dzieci jeszcze trochę mi brakuje, więc sama okładka książki może nie wystarczyć, żebyś od razu po nią pobiegła. Jeszcze 😉

Dlatego o książce „Kto porwał psa?” (to drugi tom po „Kto by nie chciał mieć psa?”) nagrałam już rolkę, a na blogu rozkokosiła się recenzja. Korzystaj.

A może już chcesz mieć tę książkę w domu?😁

DOSKONALE.

Dzięki przemiłemu @wydawnictwo_wilga zamieniam się dziś w dobrego duszka i mam dwa egzemplarze do rozdania. I gadżety!

✨Co zrobić, żeby wygrać jeden egzemplarz? Odpowiedz na pytanie:

Twój pies właśnie dostał pięć minut ludzkiej mowy. Co mówi jako pierwsze?

Jeśli nie masz psa, nic nie szkodzi. Wymyśl sobie psa. Nadaj mu imię. Pozwól przemówić.

Możesz też zajrzeć do rolki o tej książce i zostawić serduszko, jeśli wcześniej Ci umknęła. Rolka. Nie książka. Chociaż jeśli umknęła Ci książka, sytuacja jest znacznie poważniejsza.

Bawimy się do 8 października. Wyniki podam w komentarzu pod tym postem.

A teraz oddaję głos psom.

#ktoporwałpsa #patronatmamabasiczyta #współpracareklamowa #rozdanieksiążkowe
Miałam to wrzucić w stories, ale może będę czasami Miałam to wrzucić w stories, ale może będę czasami robić takie posty, hmmm. 

A jak Wam minął wrzesień? W komentarzach można wrzucać zdjęcia, tak tylko mówię 😅

Dobrego dnia! 🌞
No i mamy KLOPS. Dosłownie, bo właśnie dziś premi No i mamy KLOPS.

Dosłownie, bo właśnie dziś premierę ma drugi tom smoczej serii Anny Nowackiej z ilustracjami Oli Bylicy. Najpierw był „SOS. Stowarzyszenie Obrońców Smoków”, teraz jest „KLOPS. Koło Lokalnych Obrońców Polskich Smoków” i powiem tylko tyle: jeśli pierwszy tom narobił mi apetytu, to drugi zdecydowanie go zaspokoił. Choć znajdzie się jeszcze miejsce na deser 😉

Bo to są książki, które się POCHŁANIA.

✨Do 5.10 wszystkie książki dostępne w sklepie Kropki z rabatem -45% z kodem: KLOPS✨🎁

Dzieje się tu naprawdę dużo. Akcja pędzi, tajemnica goni tajemnicę, legendy dostają nowe życie, rodzinne sekrety wyłażą z szaf. A smoki wreszcie mają tutaj specjalistów od wizerunku, bo okazuje się, że przez te wszystkie lata trochę je jednak oczernialiśmy (przynajmniej większość z nich).

Anna Nowacka bawi się słowem, powiedzeniami, historią i legendami, pisze kapitalne dialogi i co chwilę podrzuca coś, przy czym zaśmiejesz się w głos.

Są pierogi desantowe, kusza naładowana bagietką, kurzogmoty i gadające żaby. Licho, które zamiast porywać ludzi, ma pewną słabość do lewych skarpetek i smoczy festiwal z konkursem pieczenia rycerza na czas. 

A pod tym całym szaleństwem jest naprawdę sporo ważnej treści. Jest przyjaźń, która daje odwagę. Jest rodzina ze wszystkimi swoimi sekretami, dziwactwami i komplikacjami. I zwariowanymi babciami. Jest współpraca, lojalność i potrzebne dzieciom przekonanie, że bać się można. Ważne, co z tym strachem zrobimy.

Po tej książce naprawdę jest o czym rozmawiać. O tym, czy odwaga oznacza brak strachu. Czy zawsze warto wierzyć w zasłyszane historie. Dlaczego tak łatwo przypiąć komuś łatkę. I czy smok naprawdę musi być tym złym.

A jeśli dziecko przeczyta i będzie chciało jeszcze? Można tropić legendy, wymyślać własne stwory, tworzyć misje, przepisywać stare historie po swojemu.

Czyli najpierw dajesz dziecku książkę, żeby miało frajdę. A potem okazuje się, że dostało trochę więcej.

Pełną recenzję obu tomów znajdziesz na blogu Mama Basi Czyta. Dorzuciłam tam też sporo zdjęć ze środka, żeby możn
Obserwuj na Instagramie

Najświeższe wpisy

  • Mój przyjaciel duch. Pierwsze spotkanie – komiks dla dzieci o przyjaźni i byciu sobą. 2026-10-12
  • Siostrzeństwo opowieści – trzy świetne książki dla młodzieży od 11-12 lat 2026-10-11
  • Jakie książki czytać niemowlętom od pierwszych dni życia? „Jesteś moim okruszkiem” – wiersze pełne czułości. 2026-10-09

Najnowsze komentarze

  • Edyta - Najlepsza seria dla przedszkolaków: „Basia”!
  • Estika - „Stefcia myje zęby” – mycie zębów bez walki – książka, która wspiera przedszkolaki i rodziców
  • Natalia Muskała - Seria „Hooky”. „Król wiedźm”, „Zaginiony książę”

Archiwum wpisów

Tagi

Babaryba Bajka Czytalisek detektywistyczne Dwukropek emocje fantasy Harperkids Jedność dla dzieci kartonówki komiks magia przyjaźń przyroda recenzja ToTamto Wilga Wydawnictwo Agora dla dzieci Wydawnictwo Albus Wydawnictwo Babaryba Wydawnictwo Bajka Wydawnictwo Bis Wydawnictwo Bona Wydawnictwo Druganoga Wydawnictwo Dwie Siostry Wydawnictwo Dwukropek Wydawnictwo EZOP wydawnictwo frajda Wydawnictwo HarperCollins Wydawnictwo Kropka Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Mamania Wydawnictwo Nasza Księgarnia wydawnictwo olesiejuk Wydawnictwo Papilon Wydawnictwo Polarny Lis Wydawnictwo Tako Wydawnictwo Tatarak Wydawnictwo Wilga Wydawnictwo Zakamarki Wydawnictwo Znak Emotikon śmierć świetlik świąteczne święta

Ostatnie wpisy

  • Mój przyjaciel duch. Pierwsze spotkanie – komiks dla dzieci o przyjaźni i byciu sobą.
  • Siostrzeństwo opowieści – trzy świetne książki dla młodzieży od 11-12 lat
  • Jakie książki czytać niemowlętom od pierwszych dni życia? „Jesteś moim okruszkiem” – wiersze pełne czułości.
  • Dziewczynka, która zbierała gwiazdy – książka, która może zmienić twoje rodzicielstwo
  • „Czy on śpi?” Olivier Tallec – książka o śmierci dla dzieci

Najnowsze komentarze

  • Edyta - Najlepsza seria dla przedszkolaków: „Basia”!
  • Estika - „Stefcia myje zęby” – mycie zębów bez walki – książka, która wspiera przedszkolaki i rodziców
  • Natalia Muskała - Seria „Hooky”. „Król wiedźm”, „Zaginiony książę”
  • Misiu - „Czytam sobie” – recenzja nowości
  • admin - Seria „Pola i Piotruś”. „Urodziny”, „Ulubiona przytulanka”

Ostatnie wpisy

  • Mój przyjaciel duch. Pierwsze spotkanie – komiks dla dzieci o przyjaźni i byciu sobą.

Tu znajdziesz starsze wpisy

Ashe Motyw przez WP Royal.
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zaakceptuj lub dowiedz się więcej.
Dowiedz się więcejAkceptuj
Manage consent

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT