9+,  Dla nastolatków,  Serie

„Agata Szajba. Spisek w metrze” – druga część detektywistycznej serii dla dzieci.

Agata Szajba wraca i robi to tak, jak najbardziej lubię: z przytupem, z błyskiem w oku i z kolejną sprawą, która od pierwszych stron pachnie kłopotami. Po świetnym „Tajemniczym kluczu” od razu miałam apetyt na więcej. Więcej Agaty, więcej tajemnic, więcej świetnego połączenia detektywistycznej przygody, dziecięcej odwagi i bohaterki, która nie umie przejść obojętnie obok żadnej zagadki. I na szczęście Lena Jones doskonale wyczuwa nastroje swoich czytelników. „Agata Szajba. Spisek w metrze” to kontynuacja, która nie tylko trzyma poziom pierwszego tomu, ale bardzo sprytnie go rozwija.

Agata Szajba nie jest bohaterką, którą da się wsadzić do szufladki z napisem „sprytna dziewczynka”. Agata jest z jeszcze innej półki. To bohaterka, która myśli nieszablonowo, nie boi się ryzykować, a nawet jeśli się boi — działa i tak. Dociekliwa, uparta, błyskotliwa, momentami zuchwała, ale właśnie dlatego tak świetna. To jedna z tych dziecięcych bohaterek, których w literaturze potrzeba znacznie więcej. Dziewczynek z charakterem. Dziewczynek, które nie czekają, aż ktoś rozwiąże problem za nie. Takich, które same wchodzą tam, gdzie robi się ciemno, dziwnie i podejrzanie.

A w drugim tomie robi się właśnie bardzo podejrzanie.

Rasowa seria detektywistyczna

Tym razem punktem zapalnym całej historii jest zuchwałe morderstwo w British Museum. I już to brzmi jak początek naprawdę porządnej afery. Ale nie myśl, że to tylko kolejna zagadka detektywistyczna. Tu jest coś więcej. Owszem, jest śledztwo, są tropy, podziemia Londynu, nieczynna stacja metra i mroczne korytarze prowadzące do Banku Anglii, ale pod tą wartką, sensacyjną fabułą płynie jeszcze drugi nurt — ten bardziej osobisty, emocjonalny i właśnie dlatego, w mojej ocenie, najmocniejszy.

Bo Agata nadal próbuje rozwikłać najważniejszą zagadkę swojego życia: co naprawdę stało się z jej mamą?

To właśnie ten wątek sprawia, że seria o Agacie Szajbie nie jest tylko sprawnie napisaną detektywistyczną przygodą. To opowieść o stracie, o nieufności wobec gotowych odpowiedzi i o dziecku, które nie zamierza przyjąć wygodnej wersji wydarzeń tylko dlatego, że tak jest łatwiej dorosłym. Agata już wie, że jej mama należała do Gildii Strażników. Wie też, że oficjalna wersja jej śmierci nie składa się w logiczną całość. I właśnie dlatego drąży, szuka, łączy fakty. Nie odpuszcza.

Na szczęście nadal nie jest w tym sama.

Obok Agaty znów pojawiają się jej niezawodni przyjaciele i bardzo lubię tę trójkę. Bo to przyjaźń oparta na lojalności, zaufaniu i wzajemnym docenianiu swoich talentów. Briana, absolutnie fantastyczna, zakochana w gadżetach, chemii i kryminalistyce, to ten typ bohaterki, który wnosi do historii energię, humor i bardzo konkretne umiejętności. Liam z kolei to spokój, rozsądek i bystrość, bez których niejedna akcja skończyłaby się katastrofą. Razem tworzą ekipę, którą naprawdę chce się śledzić.

I bardzo podoba mi się to, że Lena Jones nie robi z nich dzieciaków z przypadku. To grupa młodych bohaterów, którzy trochę odstają, trochę nie pasują do szkolnej układanki, idą pod prąd. I pewnie dlatego tak dobrze do siebie pasują.

Zagadki, tajemnice, przyjaźń

W „Spisku w metrze” jest wszystko to, czego oczekuję od dobrej dziecięcej przygodówki: tempo, napięcie, tajemnica, zwroty akcji i bardzo przyjemne poczucie, że za chwilę wydarzy się coś, co wywróci całą historię do góry nogami. Są zaskakujące testy Gildii Strażników (ten z padalcami – wow!), są sekrety ukryte w podziemiach Londynu, są fałszywe tropy, złoto i fajerwerki. A wszystko to podane tak, że trudno się od tej historii oderwać.

Ale jest tu też coś więcej niż sama przygoda.

Jest świetnie poprowadzony wątek dojrzewania. Jest temat zaufania, przyjaźni, szacunku. I jest ojciec Agaty, który coraz mocniej zderza się z tym, że jej córce nie da się mydlić oczu. Jest napięcie między tym, co Agata chce odkryć, a tym, co dorośli wciąż próbują przed nią ukryć. I to działa naprawdę bardzo dobrze, bo pod sensacyjną warstwą ta historia opowiada też o tym, jak trudno dorasta się w cieniu niedopowiedzeń.

Bardzo lubię tę serię za to, że nie traktuje młodego czytelnika z góry. Tu naprawdę trzeba myśleć. Łączyć tropy, czytać uważnie, wyciągać wnioski. Tu trzeba być czujnym.

Agatę Szajbę. Spisek w metrze” polecam z ogromną przyjemnością wszystkim młodym czytelnikom, którzy lubią tajemnice, sekrety, detektywistyczne zagadki i bohaterów z charakterem. To książka dla dzieci, które lubią obserwować i samodzielnie dochodzić do prawdy. Dla tych, którzy cenią przygodę, ale nie chcą dostać pustej historii. I dla tych, którzy lubią bohaterki, które nie pytają, czy wolno, tylko sprawdzają, co kryje się za zamkniętymi drzwiami.

Z ogromną dumą patronuję tej serii i powiem tylko jedno: czytajcie „Agatę Szajbę”!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *