„Kurze Wzgórze” – komiks, który rozczyta Twoje dziecko.
„Kurze Wzgórze” to komiks, który wyważa drzwi wyobraźni. Robi to z impetem, hukiem i lekkim smrodkiem… no cóż, bąków Gryzi. Wydawnictwo Kropka dorzuca do swojej oferty propozycję absolutnie nietuzinkową – książkę, która jest jak zwariowanych dziecięcy sen: absurdalna, szalona i bardzo zabawna.
Książka składa się z trzech krótkich historii komiksowych. Każdy to osobna jazda bez trzymanki, a wszystkie trzymają ten sam poziom humoru i narracyjnej energii. Kim są bohaterowie? To Fertek – chłopiec ciekawy świata, wynalazca-amator i specjalista od wychodzenia cało z nawet z najdziwniejszych sytuacji. Gryzia – mopsiczka o sercu wojownika i wyjątkowych właściwościach zapachowych. Oraz Dzwonek – kot, który kocha spać bardziej niż ratować świat, ale i tak jakoś w tym ratowaniu uczestniczy. Jest jeszcze wujek Rysiek, bo bez wujka Ryśka (a może jego klona) żadna kosmiczna intryga nie byłaby kompletna.



Trzy szalone historie pełne żartu i absurdu
A skoro o kosmosie mowa, to w pierwszej historii znajdziemy się właśnie tam. UFO, porwanie, klonowanie i próba przejęcia władzy nad Ziemią, a wszystko to zaczyna się na wzgórzu z drzewem, na którym wiszą kalosze. Nie pytajcie. Tu logika robi sobie urlop. W drugiej części przenosimy się do Meksyku, świętujemy Día de los Muertos i bronimy miasta przed atakiem kaktusów zombie. Jest dynamicznie, kolorowo i z przemyconą porcją wiedzy o kulturze. Trzecia historia? Podwodna kraina w kałuży, potwory morskie, król Żabol i ucieczka, której kluczowym elementem okazują się bąki Gryzi. I to jest właśnie literatura skuteczna w rozśmieszaniu dzieci.
Kurze Wzgórze to miejsce, w którym mieszkają bohaterowie. Niby zwyczajne, ale to właśnie tam akcja pędzi jak hulajnoga bez hamulców: są pościgi, wybuchy, skoki, zasadzki i dialogi, które aż proszą się o głośne czytanie. I głośne śmianie.



„Kurze Wzgórze” na czytelniczy start
Piszę tę recenzję przede wszystkim dla rodziców, którzy szukają książek na czytelniczy start. Jeśli nie chcecie zrazić dziecka ścianami tekstu, jeśli marzy wam się radość, poczucie sukcesu i szybkie „przeczytałem całą książkę!” – komiksy są strzałem w dziesiątkę. Krótkie dialogi, dymki, tempo i obraz sprawiają, że dzieci czytają chętnie, a przy okazji ćwiczą koncentrację, logiczne myślenie i wyobraźnię, wypełniając to, co dzieje się między kadrami.


Autorka i ilustratorka Becky Blake zadbała o wszystko: tekst, tempo i stronę wizualną. Rysunki są kolorowe, dynamiczne, pełne absurdu i humoru bliskiego dzieciom (są bąki, wymioty, purchawki i kaktusy zombie – dokładnie to, co w pewnym wieku bawi najbardziej). Na końcu znajdziemy też instruktaż rysowania Gryzi, który działa jak zaproszenie: „hej, spróbuj sam”. I wiem, że to działa, bo Basia, zainspirowana komiksami, regularnie sięga po cienkopis i tworzy własne historie.
Polecam „Kurze Wzgórze. Kaktus zombie atakuje„ jako lekturę niezobowiązującą, szalenie zabawną i pobudzającą wyobraźnię. To książka, która nie tylko rozśmiesza, ale też pokazuje, że czytanie może być czystą przyjemnością, nawet jeśli pachnie nieco podejrzanie.
„Kurze Wzgórze. Kaktus Zombie atakuje”, Beccy Blake
Wiek: 6+


