„Złodziej czasu. Łowcy tajemnic” – świetna książka dla dzieci na wakacje
Mam wrażenie, że dzieciństwo naszych dzieci trochę się skurczyło. I nie chodzi mi wcale o to, że czasu jest mnie, a bardziej o to, że jest on dziś szczelnie wypełniony. Zajęciami, atrakcjami, rozrywką, ekranami, bodźcami. W dobrej wierze próbujemy zapewnić dzieciom wszystko, co najlepsze, a gdzieś po drodze może odrobinę zabrakło miejsca na nudę, na włóczenie się bez celu, na zaglądanie za róg, na odkrywanie tajemnic.
Bo tajemnice przecież nie krzyczą i nie rzucają się nam w oczy. Trzeba ich poszukać. Trzeba się zatrzymać. Rozejrzeć. Być uważnym.
I właśnie o tym pomyślałam podczas lektury książki „Złodziej czasu. Łowcy tajemnic” Michała Kuźmińskiego. To jedna z tych historii, które przypominają, czym było dzieciństwo kojarzone z zagadkami, ciekawością świata, wyobraźnią i umiejętnością robienia czegoś z niczego. Od razu pomyślałam też, że to idealna książka na wakacje. Takie prawdziwe wakacje – z odłożonym telefonem, wyłączonym Wi-Fi i głową zajętą nie ekranem, ale tym, co kryje się za najbliższym zakrętem.

Tajemnica, brak wi-fi i historia wojenna
Bohaterami tej opowieści są Dorota i Daniel, rodzeństwo, które pewnego lata trafia do domu ciotki i wujka na Dolnym Śląsku. Ich rodzice postanowili wyjechać sami, chcąc zadbać o swój związek, a dzieci zostają pod opieką krewnych, których właściwie dobrze nie znają. Już sam początek tej historii ma w sobie coś niepokojącego. Stary dom. Nieco tajemnicza rodzina. Ciotka wydająca się surową i małomówną osobą. Wujek-historyk i antykwariusz, który natomiast zdaje się żyć trochę pomiędzy teraźniejszością a przeszłością.
A do tego miejsce, w którym nie działa telefon, nie ma Wi-Fi, a świat nagle zwalnia. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda.
Dzieci, pozbawione najłatwiejszych rozrywek, zaczynają przyglądać się temu, co mają wokół siebie. Staremu domowi. Jego zakamarkom. Okolicy. Sąsiadom. Wkrótce dochodzi też do wydarzenia, które rozpala ich wyobraźnię. Pewnej nocy ktoś włamuje się do domu. Nic nie znika, ale zostają ślady butów. A czasem właśnie tyle wystarczy, żeby uruchomić lawinę pytań.



Doceniam też, że mimo wszystko autor nie demonizuje technologii. Choć brak Wi-Fi staje się początkiem przygody, telefony nie są przedstawione jako wróg dzieciństwa. Czasem służą za latarki, czasem za tłumacz czy dyktafon. To drobny, ale bardzo cenny szczegół pokazujący, że nie chodzi o odrzucenie technologii, lecz o znalezienie dla niej właściwego miejsca.
Od tej chwili Dorota i Daniel zaczynają tropić tajemnicę. Obserwują sąsiada. Zaczynają inaczej patrzeć na swoich opiekunów. Zaglądają tam, gdzie zaglądać nie powinni. Zwłaszcza do starej stodoły, do której wstęp został im wyraźnie zabroniony. To właśnie tam odnajdują stare obrazy w ramach, które przypominają zdjęcia ze szkolnych podręczników historii. A za jednym z nim ukryta będzie wskazówka. Jedna zagadka prowadzi do kolejnej. Tropy układają się w coraz bardziej fascynującą historię, która wyprowadza bohaterów poza granice starego domu i prowadzi ich ku rodzinnej przeszłości.
I choć nie jest to tajemnica wywracająca świat do góry nogami, okazuje się czymś może nawet cenniejszym. Jest historią.
Historia, która splata przeszłość z teraźniejszością
To właśnie sposób, w jaki Michał Kuźmiński splata teraźniejszość z przeszłością, zrobił na mnie największe wrażenie. Autor sięga do czasów wojennych i powojennych, dotykając przy tym tematu niezwykle trudnego, zwłaszcza w literaturze dziecięcej – przesiedleń Niemców po II wojnie światowej.
To temat, przy którym bardzo łatwo popaść w uproszczenia albo jednoznaczne oceny. Tymczasem Michał Kuźmiński tego nie robi. Pokazuje fakty, ale przede wszystkim opowiada o ludziach. O ich losach i przywiązaniu do miejsc. O rodzinnych historiach, które pozostają ukryte przez lata. Także o tym, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i jak kształtuje kolejne pokolenia.



Bardzo poruszył mnie również motyw przedmiotów i pamięci. W książce pojawia się myśl o tytułowym złodzieju czasu. O tym, że czas bywa ukryty w rzeczach. W starych fotografiach, książkach, pamiętnikach, srebrne cukiernicy, czy innych przedmiotach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. I że kiedy ktoś odbiera nam takie rzeczy albo nie pozwala ich ze sobą zabrać, w pewnym sensie kradnie również kawałek naszego czasu. Naszej historii.
To piękna i bardzo mądra refleksja, która wybrzmiewa tu naturalnie.
Ale nie myśl, że to książka przede wszystkim historyczna. Nie. To przede wszystkim świetna przygoda. Taka, od której trudno się oderwać. Jest tu gęsta atmosfera tajemnicy, są zagadki, sekrety, tropy i poczucie, że za każdymi drzwiami może kryć się coś niezwykłego.
„Złodziej czasu” to idealna książka na wakacje
I właśnie ten wakacyjny smak swobody podobał mi się chyba najbardziej. Dzieci nie są tutaj przygniecione szkolnymi obowiązkami, planami dnia czy kolejnymi zajęciami dodatkowymi. Mogą całkowicie zanurzyć się w odkrywanej historii. Mogą dać się jej porwać. A czytelnik razem z nimi.
Oczywiście zwróciłam też uwagę na jeszcze jeden aspekt tej opowieści. To również książka o książkach. O czytaniu. O tym, że literatura pomaga odkrywać świat i rozumieć ludzi. Nie jest to wątek nachalny, ale wyraźnie obecny. W końcu dziadek rodzeństwa jest antykwariuszem, a w finałowej scenie wszyscy odkryją tajemniczy pokój z tysiącami opowieści z całego świata. Dla małych czytelników może to być piękne przypomnienie, że za okładkami często kryją się nie mniejsze tajemnice niż te odkrywane przez bohaterów.
„Złodziej czasu. Łowcy tajemnic” to książka napisana z ogromnym wyczuciem. Mądra, przygodowa, pełna zagadek, ale też ciepła i poruszająca. Taka, która zachęca do zadawania pytań, do rozglądania się wokół siebie i do odkrywania historii ukrytych w miejscach, obok których codziennie przechodzimy obojętnie.


Myślę, że będzie świetnym wyborem dla dzieci od około dziewiątego roku życia. Rozdziały są krótkie, a liczne czarno-białe ilustracje przyjemnie urozmaicają lekturę. To książka idealna na wakacje, ale mam przeczucie, że zostanie z czytelnikami znacznie dłużej niż tylko na czas letniego wyjazdu.
Ja już z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Jeśli pierwsza część czegoś mnie nauczyła, to tego, że tajemnice wciąż są wokół nas. Trzeba tylko znaleźć czas, żeby ich poszukać.
„Złodziej czasu. Łowcy tajemnic”, Michał Kuźmiński
Wydawnictwo Znak Emotikon, 2026
Wiek: 9+


