3+,  4+,  5+,  O emocjach,  Serie

Felusia. Bardzo fajny patyk – książka, która pokazuje świat oczami dziecka

„Felusia. Bardzo fajny patyk” to już trzeci tytuł w serii napisanej przez Katarzynę Wasilkowską, z ilustracjami Jony Jung, wydawanej przez Wydawnictwo Bajka. Serii wyjątkowej dla dzieci w wieku przedszkolnym. Dlaczego? Już tłumaczę.

To, co najbardziej lubię w tych książkach, to perspektywa. One nie tłumaczą dziecku świata. Pokazują świat takim, jakim widzi go dziecko. A Felusia jest w tym absolutnie cudowna – ze swoją prostotą, zachwytem nad małymi rzeczami, bardzo ludzkimi, czasem skrajnymi emocjami. Jest po prostu prawdziwa.

Felusia. Bardzo fajny patyk, czyli kiedy patyk nie jest tylko patykiem

Tym razem Felusia znajduje bardzo fajny patyk. I rzeczywiście jest bardzo fajny. Problem w tym, że niemal natychmiast pojawia się Nitka, pies Felusi, który najwyraźniej ma wobec niego własne plany.

Dziewczynka nie zamierza się dzielić. Znajduje więc szyszkę, rzuca ją psu, a patyk przezornie chowa za siebie. Tyle że pies wraca. Felusia próbuje ponownie i zaczyna się coraz bardziej irytować. Do tego stopnia, że za chwilę najchętniej rzuciłaby szyszką już nie psu, ale w psa. I wtedy pojawia się mama.

Bardzo lubię ten moment, bo dorosły w tej historii jest obok, obserwuje i w odpowiednim momencie reaguje. Nie przejmuje zabawy, nie wygłasza przemowy. Widzi narastającą frustrację i po prostu rzuca szyszkę wystarczająco daleko, żeby pies z radością za nią pobiegł. A Felusia może wrócić do swojego skarbu.

Bo dorosły widzi patyk. Dziecko widzi wszystko, czym ten patyk może się stać. Można nim mieszać wodę w kałuży. Można grać na płocie. A kiedy odpowiednio szybko porusza się nim w powietrzu, wygląda niemal jak wachlarz.

Oczywiście mama od czasu do czasu przypomina o swoim istnieniu: „Czy ty masz zamiar wybić sobie oko tym patykiem, Felusiu?”. I Felusia natychmiast poważnieje. Odsuwa patyk od twarzy i przez chwilę zachowuje się bardzo rozsądnie. Przynajmniej dopóki mama patrzy. I to jest tak bardzo dziecięce!

Książka dla przedszkolaka, która zostawia miejsce na wyobraźnię

Patyk prowadzi Felusię dalej. Pozwala jej zaglądać pod nogi, zauważać rzeczy, obok których można byłoby przejść obojętnie. Nawet martwego świerszcza, którego można przecież za pomocą patyka przenieść w inne miejsce spoczynku.

I właśnie tutaj jest sedno całej tej serii.

W poprzednich częściach była dziura w płocie i były kalosze w pomarańczowe lwy. Teraz jest patyk. Rzeczy najzwyklejsze z możliwych, które uruchamiają dziecięcą wyobraźnię i nagle otwierają całe nowe światy. Można między nimi swobodnie przeskakiwać: pobawić się z psem, za chwilę zagrać na płocie, potem zamieszać wodę w kałuży i odkryć coś zupełnie nowego.

Za to bardzo lubię Felusię. Za uważność i spokój. I za to, że te książki niczego dziecku nie nakazują i nie próbują na każdym kroku czegoś mu „przekazać”. Zamiast tego traktują dziecięcy świat serio.

Do tego dochodzą proste ilustracje Jony Jung, umieszczone na białym tle, bez nadmiaru szczegółów, które mogłyby odciągać uwagę od Felusi i jej odkryć.

To dla mnie książki stworzone do wspólnego, spokojnego czytania z przedszkolakiem. Uważnego, czułego, wyciszającego. Myślę, że świetnie sprawdzą się już od około trzeciego roku życia.

I jeśli po tej lekturze podczas spaceru nagle będziecie musieli zatrzymać się nad patykiem, kamykiem, liściem, źdźbłem trawy albo kapslem znalezionym na chodniku – zatrzymajcie się. Bo być może właśnie zaczyna się jakaś bardzo ważna historia.

Poprzednie części z serii o Felusi: „Felusia. Dziura w płocie”, „Felusia. Pomarańczowe kalosze w lwy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *