„Rysiek kontra Rysik. Zemsta dywaników” – książka dla chłopaków? I całe szczęście nie tylko!
Obserwuję ostatnio ciekawe zjawisko. Gdy dostaję pytania o pomoc w wyborze konkretnego tytułu, bardzo często, szczególnie w przypadku chłopców, pojawia się jeden warunek: dobrze, żeby głównym bohaterem był chłopak. I nie uważam, żeby było w tym coś złego. Rozumiem, że przychodzi taki moment, kiedy dzieci chcą czytać o bohaterach, z którymi łatwo mogą się utożsamić. Chłopcy szukają historii o chłopakach, ich przygodach, problemach. Warto takie książki podsuwać, ale jednocześnie myślę, że dobrze jest świadomie na nich nie poprzestawać.
Bo przecież ogromna część dziecięcych doświadczeń jest po prostu uniwersalna. Stres przed pierwszym dniem szkoły, potrzeba akceptacji, próba odnalezienia swojego miejsca w grupie, pierwsze konflikty, przyjaźnie, poczucie, że inni czegoś od nas oczekują – przeżywają to i chłopcy, i dziewczyny. Dlatego chciałabym, żeby chłopcy czytali również książki o dziewczynach, tak samo jak chciałabym, żeby dziewczyny poznawały historie opowiadane z perspektywy chłopców. Jasne, niektóre sytuacje mogą być mocniej związane z doświadczeniami jednej czy drugiej strony, i to też jest bardzo ciekawe.
Zaczynam od tego długiego wstępu nie bez powodu, bo książka, którą dzisiaj chcę Ci pokazać, może być świetną odpowiedzią właśnie na pytanie: „A masz jakąś fajną książkę dla chłopaka?”. Mam na myśli „Rysiek kontra Rysik. Zemsta dywaników”, czyli pierwszy tom nowej serii Małgorzaty Korbiel.
Tylko od razu zaznaczę: to nie jest książka wyłącznie dla chłopaków. I bardzo dobrze.


Książki nie mają płci
Literatura daje nam możliwość zajrzenia na chwilę do czyjegoś świata i zobaczenia go z trochę innej perspektywy. Możemy czytać o doświadczeniach, które są nam bardzo bliskie, ale możemy też poznawać takie, które nie są nasze. I chyba szkoda byłoby z tej możliwości rezygnować tylko dlatego, że bohater jest innej płci niż czytelnik.
Dlatego chciałabym, żeby jedna rzecz wybrzmiała tutaj bardzo mocno: książki nie mają płci. Warto po nie sięgać bez względu na to, czy głównym bohaterem jest chłopak, czy dziewczyna.
A bohaterem „Ryśka kontra rysik” jest Rysiek. Chłopiec, który idzie do pierwszej klasy i moim zdaniem jest bohaterem bardzo bliskim dzieciakom w podobnym wieku. Jest w nim trochę niepewności, ale też entuzjazm, ciekawość i zainteresowanie tym, co go czeka. Wchodzi w szkolny świat bez jakichś wielkich oczekiwań. Towarzyszy mu długoletnia koleżanka, którą zna jeszcze z przedszkola, ale szybko okazuje się, że przejście z tej bezpiecznej przystani do szkoły przypomina trochę lądowanie na obcej planecie.




I Rysiek zaczyna się na tej planecie trochę gubić
Nie zna wszystkich kodów. Nie zawsze potrafi odczytać, kto ma dobre intencje, a kto niekoniecznie. Obserwuje rówieśników, starsze dzieci i nauczycieli, a potem na swój sposób próbuje wyciągać z tego wszystkiego wnioski. Przede wszystkim jednak chce się dopasować.
Bo chce być lubiany. Chce być częścią paczki. I przecież to jest zupełnie zwyczajne. Nie tylko dla dzieci. My, dorośli, też chcemy czuć, że gdzieś należymy.
Tyle że Rysiek, próbując znaleźć swoje miejsce, zaczyna czasami robić pewne rzeczy wbrew sobie. Wbrew temu, co czuje i co podpowiada mu intuicja. Czasem pakuje się w tarapaty zupełnie przypadkiem, bo nie zastanawia się, jakie konsekwencje może mieć jego zachowanie. Innym razem ktoś jest wobec niego po prostu złośliwy. Tak, złośliwe dzieci też chodzą do szkoły. Nie ma co udawać, że jest inaczej.
W tej historii dostajemy zresztą cały wachlarz charakterów. Są dzieci przekonane o swojej nieomylności, są klasowi prymusi, są ci, którzy uwielbiają się wygłupiać, ale są też dzieciaki autentyczne, które po prostu chcą być sobą. Do tego nauczyciele, rodzice i dziadek – postać bardzo specyficzna, trochę szalona i bardzo potrzebna w tej historii.
Mam wrażenie, że dziadek jest tutaj takim człowiekiem, który spuszcza powietrze z balonika oczekiwań. Pokazuje Ryśkowi, że można być sobą. Tak po prostu. I nie zastanawiać się bez końca nad tym, co pomyślą inni.
A Rysiek ma się nad czym zastanawiać, bo skoro jest chłopakiem, to (przynajmniej zdaniem niektórych kolegów) powinien grać w piłkę, nie może płakać, nie może też kumplować się z dziewczynami, powinien być twardy i najlepiej jeszcze nie przyznawać się do błędów.
Rysiek powoli nasiąka tymi przekonaniami. Tyle że podskórnie czuje, że one wcale nie są jego, że czuje inaczej. Próbuje swoje emocje tłumić, ale w końcu dochodzą one do głosu. I o to właśnie chodzi.




Szkoła, emocje i odwaga, żeby być sobą
„Rysiek kontra Rysik. Zemsta dywaników” jest przy tym książką pełną humoru. Sytuacje bywają komiczne, czasami absurdalne. Jest lądowanie na dywaniku u dyrektora, są prześmiewcze rysunki nauczycielki, jest plakat zniszczony przez młodszą siostrę – chociaż czy rzeczywiście zniszczony, to już osobna kwestia.
I jest rysowanie, bo Rysiek ma do niego talent. Często właśnie w rysunkach, trochę komiksowo, opowiada o tym, co się wydarzyło. Bardzo mi się ten motyw podoba, bo rysowanie może być świetnym sposobem opowiadania o tym, co dzieje się w środku. To właśnie wtedy Rysiek zamienia się w superbohatera Kapitana Rysika.
Moja córka też bardzo lubi rysować postaci i wymyślać dla nich historie. I bardzo często te postaci mają swoje odbicia w rzeczywistych znajomych, chociażby tych ze szkoły. Pojawiają się sytuacje konfliktowe, wydarzenia wywołujące emocje, niepewność, lęk, wątpliwość czy obawę, ale też szczęście. Dziecko może niekoniecznie o wszystkim opowiedzieć wprost, ale czasami narysuje to, co siedzi mu w głowie.
Małgorzata Korbiel pokazuje więc również, że warto znaleźć dla siebie przestrzeń, zajęcie czy sposób, który pozwala dać ujście emocjom.
Najmocniej jednak przebija z tej książki jedna myśl: mogę być sobą.
Bez względu na to, czy jestem chłopakiem, czy dziewczyną. Mamy przecież podobne emocje. Gdy jest mi smutno, nie muszę udawać, że wszystko jest świetnie. Gdy jestem szczęśliwy, mam ochotę obdarować tą radością cały świat. A gdy czegoś się boję, nie chcę udawać, że jest inaczej. Mogę się krępować i być niepewna. Mogę też czegoś nie wiedzieć.



Szkolne realia
Podoba mi się również samo osadzenie historii w szkolnych realiach. Wiem, że dzieci w pewnym wieku bardzo lubią czytać o szkolnych perypetiach, bo szkoła jest ogromną częścią ich świata, a jednocześnie światem oddzielonym od domu.
W domu są rodzice, którzy coś podpowiadają, tłumaczą, trochę sterują i wyznaczają kierunek. W szkole oczywiście są nauczyciele, ale jednak dzieci w dużej mierze zostają ze sobą. Tworzą własne relacje, grupy, hierarchie. I zaczynają konfrontować to, co wyniosły z domu, z tym, co mówią i robią inni.
To zderzenie potrafi być bardzo konfundujące. Skoro przez kilka lat słyszałem i czułem, że coś jest w porządku, a teraz koledzy twierdzą zupełnie inaczej, to kto ma rację? Czy to, co mam w sobie zakorzenione, nadal jest okej? A może powinienem zacząć zachowywać się tak jak oni?
Ta konfrontacja jest chyba nieunikniona. Wychodzimy z różnych domów, więc dobrze, że możemy swój sposób patrzenia na świat porównać, sprawdzić i czasami zweryfikować. Ważne jednak, żeby nie zgubić przy tym siebie i swoich emocji.
Dlatego „Rysiek kontra Rysik. Zemsta dywaników” to dla mnie przede wszystkim książka o byciu sobą. Jest zabawna, dużo się w niej dzieje, są szkolne perypetie, wpadki i problemy, które dla dorosłego mogą wydawać się niewielkie, ale z perspektywy pierwszoklasisty urastają do naprawdę poważnych rozmiarów. Całość czyta się bardzo łatwo i właściwie pochłania w moment.


Podobają mi się też ilustracje i komiksowe elementy historii. Jestem bardzo ciekawa drugiego tomu.
Dla kogo jest ta książka? Spokojnie dla dzieci z pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej. Dla chłopaków? Zdecydowanie. Dla dziewczyn? Oczywiście.
Bo ostatecznie nie jest to książka o tym, jak być chłopakiem. Jest o czymś znacznie ciekawszym – jak nie przestać być sobą, kiedy nagle dookoła pojawia się mnóstwo osób, które mają własny pomysł na to, kim właściwie powinieneś być.

Inne książki o byciu sobą: „Ninja Księżniczki”, „Mopsik, który chciał zostać tancerką”, „20 niezwykłych kobiet, które zmieniają świat”, „Każdy jest cudem”
„Rysiek kontra Rysik”, Małgorzata Korbiel
Ilustracje: Łukasz Silski
Wydawnictwo Wilga, 2026
wiek: 7+


