6+,  7+,  8+,  O przyjaźni i relacjach,  Serie

„Ninja księżniczki. Różowa masakra”- książka, która świetnie rozprawia się ze stereotypami.

Chyba jeszcze nigdy nie trafiłam na książkę, która ze stereotypami rozprawiałaby się w tak błyskotliwy, zabawny i absolutnie nienachalny sposób. „Ninja Księżniczki. Różowa Masakra” Agaty Komosy-Styczeń to fantastyczna propozycja dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym — zarówno dla dziewczynek, jak i dla chłopców. I to naprawdę chcę mocno podkreślić: dla chłopców także. Bo to właśnie oni równie mocno potrzebują historii pokazujących, że nie istnieją „dziewczyńskie” i „chłopięce” kolory, zainteresowania czy ubrania.

Główną bohaterką jest Lotka, która razem z Zuzią i Elą tworzą ekipę superksiężniczek ninja. Ela kocha wszystko, co księżniczkowe, Lotce natomiast bliżej do tematów wojowników ninja. We trzy jednak uwielbiają zagadki, akcję i odrobinę chaosu, więc kompromis jest prosty i są księżniczkami ninja. W tej części próbują rozwikłać tajemnicę różowych cekinowych legginsów znalezionych w szkolnej szatni chłopców. Problem w tym, że grupa chłopaków z trzeciej B pod wodzą Radka postanawia odnaleźć właściciela legginsów i urządzić mu piekło. Dziewczynki wiedzą, czym może skończyć się ich akcja, więc postanawiają działać pierwsze i ochronić nieznanego chłopca. W końcu księżniczki zawsze kierują się empatią, życzliwością i chęcią niesienia pomocy.

Autorka wplata w historię mnóstwo ważnych tematów: o stereotypach, przypisywaniu płci kolorów, ubrań czy zachowań. Ale robi to tak lekko i naturalnie, że dzieci chłoną te treści mimochodem. Bo to nie są wykłady moralizatorskie, a po prostu świetnia historia. (O kolorze różowym w marketingu naprawdę sporo można się dowiedzieć).

Ciepła, zabawna i niesamowicie mądra historia

Bardzo podoba mi się sposób prowadzenia narracji. Zaglądamy do głowy Lotki i obserwujemy świat jej oczami. A ten pełen jest emocji, wyobraźni, czasem błędnych tropów i logiki typowej dla ludzi w wieku ośmiu lat. Dialogi brzmią naturalnie, bohaterowie są autentyczni, a humor naprawdę działa.

Doceniam także to, jak pokazane są w tej książce relacje między bohaterami. Starszy brat Lotki nie jest tutaj irytującym antagonistą, ale kimś ważnym i wspierającym. Świetnie wypada również mama — ciepła, zabawna, kreatywna, robiąca wszystko trochę po swojemu. Zamiast jajecznicy przygotowuje „tofucznicę”, a jej pizza ma spód z kalafiora. I okazuje się, że wszystko może nieźle smakować, jeśli je się w dobrym towarzystwie.

To książka o przyjaźni, empatii, odwadze i byciu sobą. O tym, że można się pokłócić i nadal się kochać. O tym, że warto mieć pasje i nie wstydzić się tego, co sprawia nam radość. A także o tym, jak bardzo świat próbuje nas czasem wtłoczyć w schematy.

Agata Komosa-Styczeń ma niezwykły dar pisania lekko, dowcipnie i blisko dziecięcego świata. A ilustracje Kasi Cerazy są idealnym dopełnieniem tej historii — dynamiczne, pełne humoru i świetnie oddające charakter opowieści.

„Ninja Księżniczki. Różowa Masakra” to książka mądra, ale nigdy przemądrzała. Taka, która bawi, wciąga i zostawia po sobie coś ważnego. I właśnie takie dziecięce książki lubię najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *