5+,  6+,  7+,  8+,  O emocjach,  O przyjaźni i relacjach,  Serie

„Mopsik, który chciał zostać tancerką” – recenzja książki dla dzieci do samodzielnego czytania

Bardzo cenię takie książki, a jeszcze bardziej serie, które potrafią dać dzieciom coś naprawdę dziś bezcennego: oddech. W świecie pełnym bodźców, emocji, pośpiechu i nieustannego „więcej”, szczególnie szukam historii, które nie dokładają, tylko wyciszają. Które nie podkręcają tempa, ale pomagają dziecku wrócić do siebie. I właśnie taka jest seria o Mopsiku.

„Mopsik, który chciał zostać…”

To jedna z tych serii, które od pierwszego tomu robią dokładnie to, co powinny robić dobre książki dla dzieci: dają poczucie bezpieczeństwa. Są ciepłe, łagodne, urocze, ale nie miałkie. Proste, ale nie banalne. To krótkie opowieści dla dzieci mniej więcej od piątego roku życia, napisane tak, by młody czytelnik i młoda czytelniczka naprawdę mogli w nich odpocząć. I przy okazji bardzo wiele z nich wynieść.

W centrum tej historii jest Peggy, tytułowy mopsik, i Chloe, jej opiekunka. Obserwujemy ich codzienność, małe dziecięce sprawy, zwykłe troski i drobne radości. Ale to właśnie w tej zwyczajności kryje się największa siła tej serii. Peggy nie jest tylko uroczym pieskiem. To bohaterka, która widzi więcej. Wyłapuje to, co niedopowiedziane, zauważa emocje, które wiszą w powietrzu, dostrzega to, co Chloe trudno czasem nazwać. Jest uważna, serdeczna, czuła. Wspiera, dodaje odwagi, pomaga spojrzeć na problem inaczej. Trochę jak najlepsza przyjaciółka, która zawsze jest obok.

I właśnie o tym są te książki: o przyjaźni, empatii, życzliwości, troskliwości i wsparciu. O tym, że warto być uważnym na drugiego człowieka. Że czasem najwięcej zmienia nie wielki gest, ale obecność, dobre słowo i gotowość, by być blisko.

„Mopsik, który chciał zostać tancerką”

Najnowszy tom bardzo pięknie wpisuje się w ten świat. Chloe chodzi na balet, lubi tańczyć, sprawia jej to radość, ale w pewnym momencie zaczyna wątpić w siebie. Nauczycielka twierdzi, że Chloe nie jest jeszcze gotowa, by tańczyć na pointach. Jej koleżanki awansują, ona musi poczekać. Pojawia się rozczarowanie, porównywanie się z innymi i bardzo dziecięca, bardzo prawdziwa myśl: może po prostu nie jestem wystarczająco dobra.

I znów obok jest Peggy. Uważna, wspierająca, gotowa przypomnieć Chloe o tym, co naprawdę ważne. Że nie wszystko trzeba robić idealnie, ale jeśli daje to radość, to właśnie o to chodzi.

To bardzo ciepła, mądra opowieść o odzyskiwaniu pewności siebie, o nieporównywaniu się z innymi i o tym, że największy sens ma nie bycie najlepszym, ale czerpanie radości z tego, co się robi. A przy tym – jak cała seria – jest napisana prostym, przyjaznym językiem, ma dużą czcionkę, ilustracje i długość idealną dla dzieci, które zaczynają czytać samodzielnie.

To jedna z tych serii, które naprawdę warto mieć blisko. Taka dziecięca comfort book w najlepszym znaczeniu: mądra, ciepła, kojąca i po prostu bardzo potrzebna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *