5+,  O emocjach,  O przyjaźni i relacjach

„Brune” Håkon Øvreås

Chciałeś kiedyś zostać superbohaterem? Wyobrażałeś sobie lśniącą, czerwoną pelerynę, powiewającą na wietrze? Może nawet udawałeś Supermana, lecącego z wyciągniętą przed siebie pięścią? Tak? To super, bo ja nie 😉 Za to Basia ma już za sobą bieganie po domu z prześcieradłem na plecach, ratując naszego psa z wszelakich opałów. Wszystkim dzieciom oraz dorosłym, którzy w głębi duszy chcieliby zostać superbohaterami lub po prostu odważyć się na więcej, polecam książkę Håkona Øvreåsa „Brune”.

Rune, bohatera książki, poznajemy w momencie, gdy umiera jego dziadek. Rodzice chłopca pochłonięci są przygotowaniem pogrzebu, w domu wyczuwalny jest nastrój przygnębienia i żałoby. Rune jednak nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, czym jest śmierć, wydaje mu się, że odejście dziadka niewiele zmieniło. Dalej widuje się z nieco przemądrzałym przyjacielem, Atlem i z koleżanką Ase, która, mimo że nie lubi koni, ma ich plakaty na ścianach pokoju. Rune i Atle zbudowali kiedyś ze starych desek tajny domek. Niestety, pewnego dnia szajka trzech miejscowych rozrabiaków niszczy domek chłopców. Rune jest zły i, mimo że boi się chłopaków, postanawia wziąć odwet. Łatwiej jednak dokonuje się zemsty w jakimś przebraniu 😉 Dlatego nocą Rune przemienia się w superbohatera Brune (brun po norwesku znaczy brązowy). Zakłada więc kocową pelerynę, przewiązuje się paskiem mamy, a odcięty kawałek koca służy mu za maskę. Jego atrybutem staje się wiaderko brązowej farby 🙂 Od teraz Brune pod osłoną nocy może spełniać swoją misję. Na czym będzie polegała jego zemsta? Czy Atle i Ase dołączą do ekipy superbohaterów? Jakich rad udzieli chłopcu duch dziadka? A może to tylko dziecięca wyobraźnia…

„Brune”, czyli opowieść o przyjaźni i żałobie

„Brune” to opowieść dwuwarstwowa. Wierzchnia warstwa to ciepła i dowcipna historia o przyjaźni, o zabawie w superbohaterów i o podwórkowych konfliktach. Pod nią kryje się jednak tematyka bardziej złożona, jaką jest przeżywanie przez dziecko śmierci kogoś bliskiego. Bardzo cenię książki, które wydają się lekką lekturą, ale przemycają ważne treści, zachęcają do rozmów z dzieckiem i pozostawiają przestrzeń do rozważań. „Brune” to historia niebanalna, oszczędna w słowach, pozbawiona ubarwień i emocjonalnych wyrażeń. Nie oznacza to jednak, że nie wpływa na emocje czytelnika, wręcz przeciwnie. Skrótowość stosowana w tekście i ilustracjach oraz lapidarność przekazu, pomagają w utożsamianiu się z bohaterami. Dzięki temu historię Runego i jego przyjaciół odczuwa się całym sobą. Ilustracje Øyvinda Torsetera utrzymane w typowo skandynawskim stylu, w pełni oddają emocje bohaterów. Nie są zbyt kolorowe, sprawiają wrażenie, jakby zostały chwilę temu naszkicowane. Mimo wyraźnego minimalizmu dużo w nich dynamiki, dlatego tak łatwo poczuć strach Runego, gdy ucieka przed łobuzami czy jego ekscytację, gdy po raz pierwszy przywdziewa swój brązowy strój.

Zdaniem Basi

Basia była nieco zdziwiona, żeby nie powiedzieć zszokowana, gdy Brune malował farbą rowery chłopaków. „Ja bym tak nigdy nie zrobiła” – powiedziała. Jednak z każdą stroną coraz bardziej fascynowały ją działania Runego i jego przyjaciół. Na koniec dodała – „Jak mnie ktoś zdenerwuje, to pomaluje mu rower na niebiesko, bo to mój ulubiony kolor” 😉

„Brune” Håkon Øvreås

Ilustracje: Øyvind Torseter

Wydawnictwo Dwie Siostry, 2017

Ilość stron: 132

Wiek: 6+

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.