9+,  Dla nastolatków,  O emocjach,  O przyjaźni i relacjach,  O zwierzętach

„Emma, córka weterynarza” – książka pełna ciepła, dobra i wielkich emocji

Mówię od razu: czytaj tę książkę ze swoim dzieckiem. „Emma, córka weterynarza” Joanny Jagiełło działa na tak wielu poziomach, że może stać się naprawdę piękną czytelniczą przygodą zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica czy opiekuna, który będzie mu w tej historii towarzyszył.

To książka pełna ciepła, dobra i ogromnej wrażliwości, a jednocześnie niebojąca się tematów trudnych. Bo Emmę i jej tatę poznajemy w bardzo szczególnym momencie. Oboje próbują pozbierać swoje życie po śmierci długo chorującej mamy dziewczynki.

Kiedy trzeba zacząć wszystko od nowa

Pierwszy rozdział jest prawdziwym wyciskaczem łez. Przynajmniej dla mnie. Widzimy dwoje ludzi, którym trudno wyobrazić sobie dalsze życie bez ukochanej osoby. Mama zostawiła im jednak coś ważnego – nagranie i słowa, które stają się impulsem do działania. Tata Emmy postanawia spełnić swoje marzenie. Przeprowadzają się do Trzcin Wielkich, gdzie otwiera klinikę weterynaryjną.

I ta zmiana, choć początkowo wcale niełatwa, zaczyna powoli przynosić coś dobrego.

Dla Emmy oznacza to także nową szkołę, klasę, znajomości i konieczność odnalezienia swojego miejsca w niewielkiej miejscowości pełnej ludzi o najróżniejszych charakterach. A także zwierząt! Bo to właśnie one stają się kolejnymi, niezwykle ważnymi bohaterami tej opowieści.

Poznamy psa, którego czeka poważna operacja, wiekowego pudla, mającego z każdym dniem coraz mniej sił, chomika z przerośniętymi zębami, a nawet pytona, który ma problemy z wylinką.

Historia psiego seniora poruszyła mnie szczególnie mocno. Przypomniała mi chwile sprzed pół roku, kiedy odchodził nasz ukochany Kajtek. I chyba właśnie dlatego tak bardzo doceniłam delikatność, z jaką Joanna Jagiełło pisze tutaj o przemijaniu, stracie i miłości do zwierzęcia, które przez lata było częścią rodziny.

Książka o zwierzętach, ale przede wszystkim o empatii

„Emma, córka weterynarza” jest jednak opowieścią znacznie szerszą. O zdobywaniu przyjaciół, pierwszych zauroczeniach, szkolnych emocjach i problemach. Nawet o trudnej nauce przypadków w języku polskim, zwłaszcza kiedy, tak jak Emma, za gramatyką niespecjalnie się przepada.

Jest tutaj plejada charakterów i świetnie napisanych postaci. Jest hrabina, jest nauczycielka, która początkowo wydaje się ostra i niezbyt sympatyczna, a później pokazuje zupełnie inne oblicze i swoje wielkie serce do zwierząt. I jest też Flora, koleżanka z klasy, która wydaje się nie lubić Emmy od pierwszego spotkania.

I właśnie ten wątek bardzo mi się podoba, bo Joanna Jagiełło pokazuje, jak łatwo oceniamy innych po pierwszym wrażeniu. Jak szybko potrafimy się do kogoś uprzedzić, przykleić mu łatkę i uznać, że już wiemy, jaki jest. A później okazuje się, że człowiek, którego tak łatwo oceniliśmy, wcale nie jest taki, jak nam się początkowo wydawało. To ważny temat, szczególnie w książce dla dzieci, które każdego dnia budują nowe relacje, mierzą się z sympatiami i antypatiami i próbują odnaleźć swoje miejsce w grupie.

Jest też tata Emmy – weterynarz z powołania, którego pierwszy dzień działania kliniki kończy się… brakiem zarobku, bo wszystkich pacjentów przyjmuje za darmo. Trochę przypadkiem, a trochę dlatego, że po prostu taki już jest.

Emma obserwuje pracę taty i sama powoli nasiąka jego bezinteresowną miłością do zwierząt, pasją i potrzebą niesienia pomocy.

Bardzo podoba mi się, że ta książka mówi o empatii na wielu poziomach. O empatii wobec zwierząt, oczywiście, ale też wobec drugiego człowieka i także wobec samego siebie. O tym, żeby nie oceniać zbyt szybko, dawać innym szansę i próbować zobaczyć w nich coś więcej niż tylko to, co pokazuje pierwsze spotkanie.

Książka idealna do wspólnego czytania

Pięknie współgrają z tą historią czarno-białe ilustracje Anny Fontner-Dorożyńskiej – lekkie, ciepłe i bardzo wrażliwe. Podoba mi się też, jak płynie sama opowieść. Dialogi są naturalne, akcja wartka, nie ma tutaj przestojów, a kolejne historie mieszkańców i ich zwierząt sprawiają, że naprawdę chce się zostać w Trzcinach Wielkich na dłużej.

To książka, którą polecam dzieciom od około dziewiątego roku życia. I zdecydowanie nie tylko dziewczynkom! To opowieść o zwierzętach, ale też o rodzinie, przyjaźni, szkole, pierwszych uczuciach, stracie i wchodzeniu na zupełnie nową ścieżkę życia. O tym, że czasem przechodzimy przez naprawdę mroczne miejsca, ale z czasem zaczynają pojawiać się małe, jasne promyczki.

Czekam na drugi tom, bo mam ogromną nadzieję, że powstanie. Jestem bardzo ciekawa, co jeszcze wydarzy się w Trzcinach Wielkich.

A tymczasem z ogromną przyjemnością, dumą i zachwytem patronuję „Emmie, córce weterynarza”. Polecam ją wszystkim, którzy lubią mądre, ciepłe historie o codzienności, relacjach, zaczynaniu od nowa i uczeniu się siebie oraz innych. I oczywiście tym, którzy mają wielkie serce do zwierzaków.

Inne książki o relacjach i przyjaźni: „Rysiek kontra Rysik”, „SOS Stowarzyszenie Obrońców Smoków”, Seria „Latarenki”, „Czy konie da się lubić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *