Dla nastolatków,  Powieść

„Opiekunowie. Zakazana góra” – recenzja najnowszej książki Brandona Mułła

Brandon Mull wraca. Ale mam poczucie, że tym razem wraca do swoich czytelników, którzy też trochę zdążyli dorosnąć.

Bo Opiekunowie. Zakazana góra” to nie jest kolejna lekka przygodówka w duchu fantastyki, którą pochłania się dla samej akcji. Oczywiście — akcja tu jest. Magia też. Rozbudowany świat? Jak najbardziej. Ale jest tu też coś jeszcze. Niepokój. Mrok. Ciągłe wahanie. I pytania, które wcale nie mają prostych odpowiedzi.

To podobno książka, nad którą Brandon Mull pracował najdłużej — i naprawdę to czuć. Bo Anoran nie jest światem zbudowanym po to, żeby tylko zachwycać. To świat, który od początku coś przed czytelnikiem ukrywa.

Fantastyka dla młodzieży

Każde dziecko czeka tu na moment wyboru Opiekuna — duchowego przewodnika, który ma zadecydować o jego przyszłości. W teorii wszystko wydaje się proste: są ci właściwi, pożądani, chwalebni. I są ci drudzy — zakazani, budzący strach, ci, o których lepiej nawet nie mówić. Tylko że im dalej w tę historię, tym mocniej czuć, że świat rzadko bywa aż tak prosty.

Śledzimy losy dwójki bohaterów — Mako i Arden — którzy początkowo idą zupełnie różnymi ścieżkami. On stoi u progu decyzji, która ma określić całe jego życie. Ona próbuje rozwikłać tajemnicę zaginięcia przyjaciółki. A my, jako czytelnicy, krok po kroku zaczynamy rozumieć, że to nie będzie tylko opowieść o magii i walce dobra ze złem.

To historia o lęku przed wyborem. O tym, co dzieje się, kiedy całe życie uczono cię jednej wersji prawdy, a nagle coś zaczyna się w niej niebezpiecznie nie zgadzać. O potrzebie przynależności. Też o strachu przed odrzuceniem. I o tym, jak łatwo manipulować tym, czego boimy się najbardziej.

I właśnie dlatego mam poczucie, że choć ta książka polecana jest od 10. roku życia, najmocniej wybrzmi u tych trochę starszych czytelników. Takich, którzy z „Baśnioboru” już wyrośli i szukają fantasy, które nie tylko bawi, ale też trochę uwiera.

A może nawet u dorosłych. Bo dobra fantastyka przecież nie ma metryki.

Jeśli szukacie prezentu dla starszego dziecka, nastolatka albo młodego fana fantasy, który potrzebuje już czegoś bardziej wymagającego, to „Opiekunowie” będą strzałem w dziesiątkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *