6+
-
„Świąteczne opowieści Krasnalka”
„Świąteczne opowieści Krasnalka” przywodzą na myśl bajki, które kiedyś opowiadały babcie. Wyobrażam sobie, że czytam je na bujanym fotelu, przykryta wełnianym kocem, a ciepło dobiegające z kominka, rozgrzewa zmarznięte stopy. Za oknem prószy śnieg, a zapach słodkiego kakao wypełnia całą izbę. To właśnie nazywam małą przyjemnością. „Świąteczne opowieści Krasnalka” przyniosły mi nawet więcej niż małą przyjemność, bo po ich lekturze czułam, że wszystko jest dokładnie takie, jakie powinno być. Bernadetta Borodziuk snuje kilkanaście magicznych opowieści, które otaczają ciepłem, spokojem i dobrem. Wprowadzają w serca czytających uczucia, które ogrzewają od środka. A przecież w tych krótkich historyjkach nie dzieje się nic spektakularnego. Nie silą się na wyjątkowość, nic w nich nie…
-
„Basia” ma już 15 lat!
Książki z serii „Basia” są z nami od lat. Pamiętam, że bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że moja córka ma imienniczkę w postaci zadziornej bohaterki, którą stworzyła Zofia Stanecka. Gdy przeczytałyśmy pierwszy tytuł, obie wiedziałyśmy, że podobieństw między Basiami jest jeszcze więcej. A i w pozostałych członkach książkowej rodziny Basi można przeglądać się jak w lustrze. W tym roku „Basia” obchodzi 15 urodziny! I nie oznacza to, że z każdym nowym tytułem bohaterka robi się coraz starsza. Otóż wciąż ma 5 lat i dzięki temu bawi, uwrażliwia i rozkochuje w sobie kolejne pokolenia przedszkolaków i nie tylko. A niedawno do kolekcji ponad 80 tytułów dołączyły kolejne dwa – „Basia…
-
„Malinka Wombat i Klops”
Co za znakomity pomysł, aby wombatów uczynić bohaterami książki dla dzieci. Od razu robi się trochę egzotyczniej (bo przecież wombaty pochodzą z Australii), nieco bardziej intrygująco (bo twarde pupy wombatów pozwalają im zatkać wejście do norki, a to przecież zadziwiająca umiejętność) i zaskakująco (ze względu na ich kupy w kształcie sześcianów). A skąd tyle wiem o wombatach? Otóż z książki „Malinka Wombat i Klops”. Jednak nie myśl sobie, że to typowa książka przyrodnicza. Otóż ciekawostki o życiu wombatów przeplatają się tu z historią o relacjach, emocjach i marzeniach. Malinka chce zostać reporterką. A wszystko za sprawą ogłoszenia, które ktoś powiesił wysoko na drzewie. Za wysoko jak na 40 centymetrów wombaciego…
-
„Marcelina Kolanko ratuje książki”
Oto książka o książkach. A dokładnie o cenzurze książek. W przepastnych regałach mojej pamięci szukam tytułów o podobnej tematyce, jednak nic takiego nie znajduję. Dlatego tym bardziej chcę zwrócić Twoją uwagę na książkę Anny Wiśniewskiej-Grabarczyk z ilustracjami Natalii Kwiatkowskiej, „Marcelina Kolanko ratuje książki”. To opowieść o mysiej rodzinie, która kocha książki. A największą miłością darzy je Marcelina. Pewnego dnia zauważa coś dziwnego. Otóż z jej książek zaczynają znikać wyrazy, zdania, całe fragmenty. W końcu zaczyna brakować stron, ostatecznie stare książki znikają, a ich miejsce zastępują nowe. Są jednak jakby cieńsze, smutniejsze, mniej smakowite. Co się z nimi stało? Marcelina wraz z rodziną bierze sprawy w swoje łapki i udaje się…
-
„Fach, że ach!”
Przez znaczną część mojego niedorosłego życia chciałam być nauczycielką języka polskiego. I choć nie uczę w szkole, to zamiłowanie do literatury, słów i języka pozostało mi do dziś. A Ty, o jakim zawodzie marzyłaś/marzyłeś? A czy wiesz, co kiedyś w pracy chce robić Twoje dziecko? „Fach, że ach!” rozpościera przed Tobą wachlarz ponad 300 różnych zawodów. Może przypomnisz sobie, że kiedyś tak bardzo lubiłaś się bawić w kwiaciarkę, dziennikarkę lub fotografkę. A może chciałeś kiedyś zostać malarzem, kapitanem statku lub kaskaderem? Ta książka to okazja do rodzinnych rozmów, powrotów do czasu dzieciństwa, a także do snucia planów na przyszłość. Być może to właśnie ona zainspiruje Twoje dziecko do pracy w…
-
„Zwierzaki Pana Tuwima”
Dziś pokażę Ci książkę, która jest odpowiedzią na jedno z najczęściej zadawanych mi pytań. Co czytać niemowlakom i małym dzieciom? Otóż wiersze! Bo mają rytm i rym, są melodyjne i łagodne. To właśnie wiersze mają kojącą moc i wywołują w dzieciach przyjemne doznania. Najmłodszych oswajają z brzmieniem słów, z językiem, z intonacją i akcentem. A obserwowanie czytającego rodzica, jego mimiki i ruchów ciała, to fascynujące doświadczenie dla niemowląt. Nieco starszych wiersze wesprą w nauce mowy, pomogą ćwiczyć pamięć, poszerzą słownictwo, uwrażliwią, a przede wszystkim rozbawią. No dobrze, tylko jakie wiersze wybrać? Idealne będą wiersze Juliana Tuwima, a te o zwierzakach to zawsze pewniaki. Sięgaj więc śmiało po „Zwierzaki Pana Tuwima”.…
-
„Niechciejkowo”
„Niechciejkowo” najlepiej czytać dziecku wieczorem. Wtedy, gdy jesteście wyciszeni, a Wasze myśli są spokojne. Gdy w pokoju panuje półmrok, a cienie tańczą na ścianach. To idealny moment, aby sięgnąć po książkę, która osadza w krainie fantazji, ale pokazuje też, że bajki nie zawsze mają wyłącznie radosne i świeże barwy. Ta otuli Was fioletami, granatami i niebieskościami, które kojarzą się z tymi kilkoma chwilami tuż przed tym, jak zapadnie czarna noc. Taka właśnie jest historia, którą snuje Monika Kołodziej – już nie taka jasna i słoneczna, ale też niepozbawiona nadziei. „Niechciejkowo” to książka o przyjaźni i porzuceniu. O rozczarowaniach i potrzebie bycia kochanym. To również historia o ciągłym zastępowaniu starych rzeczy…
-
„Panda na scenie”
„Panda na scenie” to druga część nieprawdopodobnych przygód pandy o imieniu Pudding, która jest największą fanką Mary Poppins wśród zwierząt. A może i nawet wśród ludzi. Jej uwielbienie do tej postaci jest tak duże, że wszystkie jej dotychczasowe decyzje i kroki (a czasem przypadek) sprawiły, że tak jak Mary, została nianią w pewnej zwariowanej rodzinie. Jak do tego doszło, przeczytasz w pierwszej części, „Panda na progu”, natomiast w „Pandzie na scenie” podejrzysz dalsze losy Pudding, Calluma i całej reszty. W tej części autorka, Sarah Horne, skupia się na dość istotnym temacie. Otóż pod warstwą komicznych i szalonych sytuacji, kryją się przemyślenia na temat różnych pokus. Tata Calluma wraz z pandą…
-
„Puste miejsce po zajączku”
„Puste miejsce po zajączku” to czuła, uważna i wzruszająca opowieść o stracie. I choć dotyka tematu śmierci (ale również po prostu rozstania), robi to delikatnie i z wyczuciem, pogodnie. Nie straszy, nie przeraża, a otula i dodaje otuchy. „Cieszę się przyjaźnią, która tak nas łączy! Wierzę w to, że dla nas nigdy się nie skończy!”. To opowieść o nietypowej parze przyjaciół (żółwiu i zajączku), którzy spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Razem się bawili, wspierali się i dopingowali. Aż pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, zajączka zabrakło. Jonhn Dougherty (tekst) i Thomas Docherty (ilustracje) skupiają się od tego momentu na emocjach Hupcia. Na jego bezradności, tęsknocie, smutku i złości. Wprowadzają też postać…
-
„Kot w jednym bucie”
Wszyscy potrzebujemy baśni. Tęsknimy za odrobiną magii, fantastyki i tajemnicą. To w baśniowych historiach, tak nieprawdopodobnych i zaczarowanych, możemy dostrzec to, co jednak prawdziwe, autentyczne i ważne. Przecież najbardziej pouczające opowieści to te, w których magiczna siła przeplata się z życiowymi mądrościami i odrobiną humoru. I nie potrzebują do tego nachalnego moralizowania. Dlatego właśnie zaczytujemy się w baśniach od wieków. A w tych współczesnych przepadamy, zaskoczeni tym, jak wiele wspólnego mamy z kocim bohaterem, który z kozą u boku i z Jednorękim Bandytą w walizce, wyrusza w podróż pełną przygód, tarapatów i zaskoczeń. „Kot w jednym bucie” to właśnie baśń, której potrzebują dzieci i dorośli. Ta książka ledwo zauważalnie zdrapuje…