6+
-
„Heraklia Płaro i Arnold Lupę. Skarb Titanica” – recenzja
Czy też myślisz, że w upalne dni wszystkie rzezimieszki wyjeżdżają na urlop? Bo komu chciałoby się obmyślać drobiazgowy plan kradzieży dzieł sztuki z muzeum, gdy mózg niemal się topi? A potem przecież trzeba jeszcze te łupy ze sobą zataszczyć, gdzieś upchać (i to bynajmniej nie pod płaszcz) oraz wynieść tak, by nie wzbudzić żadnych podejrzeń. Mnie by się nie chciało. Okazuje się jednak, że w pewnym miasteczku o enigmatycznej nazwie Enigmowo, jakieś rabusie postawiły na wakacje w mieście i przy okazji zwędziły eksponaty ze wspaniałej wystawy „Skarby Titanica”. Zaraz, zaraz – czy to na pewno były rabusie? A może duchy? A może coś jeszcze innego stało się z pracami pana…
-
„Nauka rysowania z sówką” – recenzja
A może w Walentynki zakochać się w rysowaniu? I zachęcić do rysowania także swoje dziecko? W końcu wspólne odkrywanie pasji daje jeszcze więcej frajdy, wzajemnej motywacji i uważności na siebie. Dziś pokażę Ci książkę, która udowadnia, że rysowanie nie jest tylko dla urodzonych artystów, lecz dla każdego, kto chce czerpać radość z tworzenia. „Nauka rysowania z sówką” pomoże Twojemu dziecku (i Tobie) poczuć się pewnie w rysowaniu. Bardzo cenię swobodną i radosną dziecięcą twórczość. Jednak wiem też, że brak osiągnięcia zamierzonego (wyobrażonego) efektu potrafi być dla dziecka źródłem frustracji, zniechęcenia i złości. A stąd już tylko krok do tego, by nawet nie chciało patrzeć w stronę kredek, mazaków czy farb.…
-
„Pracownia Aurory” – recenzja
Kiedy ostatnio coś naprawiałaś? Urwana rączka od torebki – pewnie kupiłaś nową, a starą wyrzuciłaś. Zepsuta zabawka dziecka – do kosza (o ile to nie ta jedyna, ukochana!). Zacięty suwak w sukience – zamówiłaś nową, bo gdzie właściwie dziś znaleźć krawca? A co ze złamanym sercem? Jego przecież nie da się tak po prostu wyrzucić. Możesz udawać, że nic się nie stało. Możesz rozdrapać ranę jeszcze mocniej albo zapomnieć, że w ogóle je miałaś. Ale możesz też spróbować je posklejać. A najlepiej – oddać w ręce Aurory, która w swojej pracowni naprawia złamane serca. „Pracownia Aurory”, choć wydana po raz pierwszy sześć lat temu, nie straciła na aktualności. Z jednej…
-
„Reksio w kosmosie”, „Reksio. Nowa buda”, „Reksio. Detektyw”. – recenzja
Gdyby Reksio miał swój profil na Instagramie, to jego bio brzmiałoby: „Pies, który lata w kosmos, buduje domy i prowadzi śledztwa. Najlepszy przyjaciel. Zero nudy, same przygody”. A wśród jego obserwujących na pewno byłyby świnki, koguty, kocury, a może nawet mieszkańcy odległej planety Werda (o ile mają tam dostęp do internetu). Jeśli znasz już Reksia, to wiesz, że to kundelek z setką pomysłów na minutę, zawsze chętny do zabawy, pomocny i ciekawy świata. Dlatego najnowsze tytuły z serii to historie, które zabierają czytelników w kosmos, zapraszają do wspólnej budowy nowej budy, a także do wytropienia podwórkowego intruza. Jednym zdaniem – przygody czekają tuż za rogiem, a dokładniej za okładkami tych trzech nowości.…
-
„Kapitan Nauka” na ferie!
Kapitan Nauka to gwarancja dobrych, wartościowych i mądrych gier dla Twojego dziecka. Bez względu na to, czy są ferie, wakacje, czy może środek roku szkolnego. Nie ma też znaczenia, czy akurat jesteś w domu, czy może w pociągu, w lesie lub na plaży. Te gry są idealne na każdą okazję! Tu kupisz gry od Kapitana Nauki! Dziś pokaże Ci 5 wybornych propozycji, z którymi zawsze jest dobra zabawa: „Kalambury” – to aż 105 kart z rysunkami, które należy pokazać, opisać słowami, narysować. Możesz tez wydawać dźwięki, jeśli tylko naprowadzą Twoją drużynę na prawidłowa odpowiedź. Gra dla całej rodziny! „Znajdź to! W domu” i „Znajdź to! Na dworze” – 120 kart…
-
„Reksio w lesie” – recenzja
Olśnienie! Właśnie zrozumiałam, dlaczego zawsze sprawia mi tyle radości otwieranie okienek w książkach dla dzieci. To zupełnie jak odkrywanie czekoladek w kalendarzu adwentowym! Jako dziecko nawet nie przejmowałam się numerkami – otwierałam te okienka, na które miałam ochotę, i to nawet po kilka jednego dnia! A ponieważ „Reksio w lesie” ma aż 30 takich okienek, to ja miałam 30 błysków dziecięcej radości. „Reksio w lesie” to patronat Mama Basi Czyta! Tę radość potęguje fakt, że książkę objęłam mamobasiowym patronatem. Okienka, które budzą we mnie nutkę przyjemnego sentymentu, bohater mojego dzieciństwa wyjęty z telewizora i umieszczony w książce – to brzmi jak spełnienie marzeń. Ale wiesz co? To jeszcze nie wszystko! Okazuje się bowiem,…
-
„Żaba. Mała opowieść o żałobie” – recenzja
Do niedawna unikałam wypowiadania na głos słowa „śmierć”. Wzdrygałam się, gdy moja córka pytała, co jest po śmierci. Kiedyś zamarłam w bezruchu, gdy powiedziała: „Nie chcę dorastać, bo to bliżej do umierania”. Nie próbowałam znaleźć odpowiednich słów – po prostu zmieniłam temat. Pewnie dlatego, że sama noszę w sobie czarną kulkę lęku przed śmiercią. „Żaba” więc weszła mi głęboko pod skórę. O swoim lęku nauczyłam się jednak opowiadać, a czarna kulka jakby się trochę skurczyła. Później trafiłam na książki wypełnione tematem śmierci i żałoby – głównie książki dla dzieci. Dały mi poczucie bezpieczeństwa. W ich symbolicznych opowieściach i subtelnych obrazach odkryłam nie strach, lecz piękno. Te historie mnie poruszały, ale…
-
„Pruszkopiec. Część Ence” – recenzja
„Pruszkopiec” to książka, która przyniosła mi mnóstwo radości na wielu poziomach. Po pierwsze, jej autorami jest przesympatyczna rodzina z Pruszkowa – miasta, w którym żyję. Po drugie, uświadomiła mi, że lokalne historie mogą mieć uniwersalny urok, wykraczający daleko poza granice miejscowości, której dotyczą. I po trzecie, książka ta rozbudza wyobraźnię, zachęca do ciekawości świata, kreatywności i wychodzenia poza schematy. Co więcej, „Pruszkopiec” pokazuje, że schematy bywają przeszkodą w prawdziwym poznawaniu i rozumieniu rzeczywistości – niezależnie od tego, czy jesteś człowiekiem, czy… mrówką. Tu kupisz książkę Opowiadania zawarte w „Pruszkopcu” koncentrują się nie tyle na losach pruszkowskiej rodziny (która pełni tu raczej rolę tła), ile na przygodach i wyzwaniach mrówek zamieszkujących…
-
„W sieci” – recenzja
Czy można płynąć po morzu w starym drewniaku? Czy przyjaźń z ostrygą w ogóle wchodzi w grę? I czy da się ujść cało z pirackiego ataku szalonego kraba? Można! Wystarczy być muchą lub pająkiem. Ja jednak zdecydowanie odradzam próbowania takich przygód na własną rękę – o wiele przyjemniej jest o nich poczytać w ciepłym, suchym domu, na kanapie, która stoi stabilnie, a nie dryfuje na falach. Jeśli marzysz o pirackich abordażach, listach w butelce i mapach skarbów, to sięgnij po najnowszą (szóstą już!) część przygód muchy Bzyka i pająka Henryka zatytułowaną „W sieci”. Gwarantuję, że emocji nie zabraknie! Ten tom zaczyna się, gdy Henryk i Bzyk wracają z egzotycznego spa (czytaj:…
-
„Prosto z serca. Księga najcenniejszych prezentów” – recenzja | książka na prezent
Miałam doskonały pomysł, aby zacząć dzień z książką „Prosto z serca„. Zdecydowałam, że zdam się na los: otworzę ją na przypadkowej stronie, a myśl, którą tam znajdę, będzie mi towarzyszyć przez cały dzień. Chcesz wiedzieć, co przeczytałam? „Gdy jedziesz swoim tempem, z nikim nie musisz się ścigać.”Wiesz co? To zdanie nie tylko zostało ze mną przez okrągłe 24 godziny, ale jestem pewna, że jego echo będzie mi towarzyszyć już zawsze. Trafiłam w dziesiątkę, a właściwie to trafiła w nią autorka, Lucy Claire Dunbar – prosto w moje serce. Ta wyjątkowa książka to zbiór luźnych myśli, refleksji i sentencji o tym, co w życiu jest najcenniejsze. Autorka zebrała je w dziewięciu rozdziałach,…