„Los Walizkos, czyli Piramidalne wakacje” – recenzja pełnej przygód książki dla dzieci
Kiedy trafiam na książkę, która potrafi rozbawić, zabrać mnie na drugi koniec świata i jeszcze mimochodem przemycić całkiem sporą porcję wiedzy, wiem, że to będzie dobra podróż. „Los Walizkos, czyli Piramidalne wakacje” właśnie takie są. Jest humor, jest przygoda, i wyobraźnia, która pracuje na najwyższych obrotach. No i są dwa kierunki, o których marzy niejeden mały podróżnik – Egipt i Meksyk. A wszystko zaczyna się od dwóch niemal identycznych walizek.
Zuzka leci z rodziną do Egiptu. Na lotnisku poznaje chłopca wybierającego się do Meksyku. Oboje mają takie same walizki. Jeśli oglądałaś choć jedną komedię pomyłek, to już wiesz, co będzie dalej. Walizki zamieniają właścicieli. Manhattanka ląduje w Meksyku, Meksykanka w Egipcie i od tej chwili śledzimy dwie historie naraz. A ja bardzo lubię takie zabiegi, bo cały czas coś się dzieje.



Dwie podróże, podwójna przygoda
Największą siłą tej serii jest dla mnie to, że tutaj wszystko może ożyć. Walizka ma charakter, emocje i swoje zdanie. To samo można powiedzieć o jej zawartości. Tiulowa spódniczka, smartfon, ładowarka, latarka czy legginsy w azteckie wzory rozmawiają, kłócą się, wspierają i kombinują, jak wrócić do swojej właścicielki. Brzmi szalenie? Pewnie. Ale działa znakomicie. Dzieci kupują ten pomysł od pierwszych stron.
W tym samym czasie Zuzka chłonie Egipt wszystkimi zmysłami. Są piramidy, wielbłądy, muzeum i zachwycające rafy koralowe. Jest też odrobina sensacji, bo dziewczynka przypadkiem wpada na trop złodzieja, który ma chrapkę na cenny muzealny eksponat. Powiem tylko tyle – emocji nie zabraknie.




A Manhattanka? Ona zwiedza Meksyk. Z lotu balonu ogląda piramidy, poznaje świat Majów i Azteków, odkrywa lokalne tradycje. I nagle okazuje się, że choć Egipt i Meksyk leżą od siebie tak daleko, mają ze sobą więcej wspólnego, niż można by przypuszczać.
Najbardziej cenię jednak to, że Liliana Bardijewska nie robi z tej książki lekcji historii. Wiedza po prostu płynie razem z fabułą. Dziecko nawet nie zauważa, kiedy dowiaduje się czegoś o starożytnym Egipcie, Majach, przyrodzie czy kulturze. Po prostu chłonie to przy okazji świetnej zabawy. I właśnie takie książki lubię najbardziej.




Do tego książka jest krótka, napisana lekkim językiem i ozdobiona pełnymi ciepła ilustracjami Agnieszki Podobskiej. To świetna propozycja dla dzieci, które zaczynają czytać samodzielnie, ale równie dobrze sprawdzi się podczas wspólnego wieczornego czytania.
To już trzeci tom serii – po „Walizce pełnej marzeń” i „Teatrze w walizce” – i mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią coraz bardziej lubię tę zwariowaną ekipę. Jeśli szukasz książki, która wywoła uśmiech, rozbudzi ciekawość świata i być może zasieje w dziecku marzenie o dalekich podróżach, „Los Walizkos, czyli Piramidalne wakacje” zdecydowanie warto spakować do wakacyjnej walizki.
„Los Walizkos czyli piramidalne wakacje”, Liliana Bardijewska
Ilustracje: Agnieszka Potocka
Wydawnictwo Dwukropek, 2026
Wiek: 6+
Wcześniejsze tytuły: „Walizka pełna marzeń”, „Teatr w walizce”


