„Naturobocik” – recenzja serii Tomasza Samojlika. Książki dla dzieci o ekologii, które nie moralizują
Mam jedną zasadę, której trzymam się od lat. Kiedy w książce dla dzieci autor za wszelką cenę chce czegoś nauczyć, wychować albo przemycić morał większy od samej historii, to zwykle taka książka nie trafia na moją półkę z polecajkami. Bo wierzę, że najpierw musi być dobra opowieść. Taka, która porwie dziecko. A jeśli przy okazji zostawi po sobie coś więcej – to właśnie wtedy dzieje się magia. I właśnie dlatego seria „Naturobocik” Tomasza Samojlika tak bardzo mi się spodobała.





To jedna z tych serii, które pokazują, że można mówić o ekologii mądrze, ciekawie i bez moralizowania. Dostajemy tu wszystko, czego oczekuję od dobrej książki dla dzieci – wartką akcję, humor, sympatycznych bohaterów, wyraźny konflikt dobra ze złem i mnóstwo przygód. A przy okazji pojawia się coś jeszcze – naturalnie i bez nachalności – refleksja nad tym, jak wygląda dziś świat przyrody i dlaczego warto o niego dbać.
Bohaterami są Laura, Maja i Franek – trójka dzieci, która konstruuje Naturobocika. Mały robot wyrusza tam, gdzie przyroda potrzebuje pomocy: ratuje zwierzęta, chroni rośliny i próbuje naprawiać szkody wyrządzone przez człowieka. Oczywiście każda dobra historia potrzebuje przeciwnika. Tutaj jest nim Chytrobocik, stworzony przez Edgara. Chłopak chodzi z bohaterami do tej samej klasy, ale właściwie na tym podobieństwa się kończą. Liczy się dla niego przede wszystkim zysk. Edgar jest symbolem tych wszystkich ludzi i firm, które traktują naturę jak niewyczerpane źródło pieniędzy, nie zastanawiając się nad konsekwencjami.





„Naturobocik” pokazuje, że książki o ekologii dla dzieci mogą być świetną przygodą
Każdy tom porusza inny problem. Wycinanie lasów deszczowych, topniejące lodowce, ginące rafy koralowe czy zwierzęta zabijane dla skór, kłów i innych części ciała – to wszystko są trudne tematy. Tomasz Samojlik, biolog, popularyzator nauki, autor i ilustrator, potrafi jednak opowiadać o nich tak, że dzieci przede wszystkim śledzą kolejne przygody Naturobocika. Dopiero później przychodzi refleksja. I właśnie za ten balans najbardziej cenię tę serię.
Bardzo lubię też bohaterów. Każde z dzieci jest zupełnie inne i każde wnosi do zespołu coś wyjątkowego. Laura uwielbia majsterkować, Maja – choć działa impulsywnie – tworzy świetne projekty i schematy techniczne, a trochę roztrzepany Franek doskonale odnajduje się w programowaniu. Razem pokazują, że największe sukcesy rodzą się ze współpracy i wykorzystania mocnych stron każdego z nas. To kolejna ważna myśl, ale znowu, pokazana mimochodem, bez wygłaszania długich kazań.




Na uwagę zasługują również ilustracje Tomasza Samojlika. Są dynamiczne, pełne humoru i doskonale współgrają z tekstem. Dzięki nim książki czyta się błyskawicznie, bo tempo ani na chwilę nie zwalnia. Bardzo podoba mi się też to, że na końcu każdego tomu znajdziemy krótkie informacje o zwierzętach związanych z daną misją. Są ciekawostki, realistyczne ilustracje i garść wiedzy, która świetnie uzupełnia fabułę.
Lubię książki, które zostawiają dzieci z pytaniami, a nie z poczuciem, że ktoś właśnie wygłosił im lekcję. „Naturobocik”robi to znakomicie. Najpierw zaprasza do świetnej przygody, a dopiero potem kieruje uwagę na miejsca i zwierzęta, które naprawdę potrzebują naszej troski. I właśnie dlatego uważam, że to jedna z najlepszych serii o ekologii dla dzieci, jakie ostatnio trafiły w moje ręce.





Do tej pory ukazały się cztery części serii:
- „Naturobocik. Wyprawa do lasu deszczowego”
- „Naturobocik. Arktyczne kłopoty”
- „Naturobocik. Na ratunek olbrzymom”
- „Naturobocik. Znikające kolory rafy”.
Seria „Naturobocik”, Tomasz Samojlik
Wydawnictwo Media Rodzina, 2025-2026
Wiek: 6+


