9+,  Dla nastolatków,  Serie

„Franek i Finka. Cyrk martwych makabresek” –

Uwielbiam, kiedy dobre książki dostają drugą szansę. Bo wznowienie to nie tylko nowe wydanie. To szansa, żeby historię, którą kiedyś pokochało wielu czytelników, odkryły kolejne dzieci. I właśnie dlatego tak ucieszył mnie powrót pierwszego tomu serii „Franek i Finka” – „Cyrk martwych makabresek. A kiedy zobaczyłam, jak pięknie SQN WOW przygotowało to wydanie… przepadłam.

Pamiętam, jak czytałam tę serię po raz pierwszy. Już wtedy miałam poczucie, że to jedna z tych historii, o których mówi się zdecydowanie za mało. Takich, które mają w sobie wszystko, czego szukam w dobrej literaturze dla młodszych czytelników – świetną przygodę, bohaterów, którym naprawdę się kibicuje, humor i emocje. A oprócz tego dużo wartości, mądrych obserwacji, niełatwych doświadczeń.

Najnowsze wydanie dodatkowo jeszcze cieszy oczy. Przepiękna okładka, barwione brzegi i klimatyczne ilustracje sprawiają, że aż chce się ją po prostu mieć. Ilustracji nie ma wiele, ale wcale nie muszą pojawiać się na każdej stronie. Są dokładnie tam, gdzie powinny, świetnie budują klimat i jeszcze mocniej wciągają do tego niezwykłego świata. To książka, którą z ogromną przyjemnością podarowałabym komuś w prezencie. Ale równie chętnie spakowałabym ją do wakacyjnej walizki, bo to jedna z tych historii, od których naprawdę trudno się oderwać.

Więcej niż magiczny cyrk

Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza. Jest tajemniczy cyrk. Są smoki, elfy, ożywieńce i lisy z płonącymi ogonami. Są bliźniaki – Franek i Finka – którzy trafiają do Aurora Borealis, miejsca, gdzie magia kryje się niemal na każdym kroku. Jest ekscentryczny dziadek – cyrkowy maestro, niezwykłe stworzenia i przygoda, która od pierwszych stron nabiera tempa.

Brzmi jak świetne fantasy? Bo w zasadzie nim jest. Tylko że dla mnie największą siłą tej książki wcale nie jest magia.

Najbardziej lubię historie, które pozwalają dzieciom bezpiecznie spotkać emocje, z którymi kiedyś i tak będą musiały się zmierzyć. Nie ochronimy ich przed wszystkim. Nie sprawimy, że nigdy nie poznają strachu, smutku, niepewności czy poczucia bezradności. Ale możemy podsunąć im książki, które pokażą, że z tymi emocjami można sobie poradzić. Że można się bać i jednocześnie być odważnym. Że można się pogubić, ale wciąż iść dalej.

I właśnie to robi „Franek i Finka„.

Bo pod warstwą fantastycznej przygody kryje się opowieść o chorobie mamy, rodzinnych tajemnicach, dojrzewaniu, odkrywaniu własnych mocnych stron i rodzeństwie, które z każdą kolejną stroną uczy się, jak być dla siebie wsparciem. Jest też mrok. I bardzo dobrze. Nie przepadam za historiami, które udają, że świat jest wyłącznie kolorowy. Tutaj trudniejsze tematy są obecne, ale nie przytłaczają. Przeciwnie – są opowiedziane z ogromnym wyczuciem. A wszystko to Aneta Jadowska równoważy humorem, świetnymi dialogami i wartką akcją, dzięki czemu książkę czyta się z ogromną przyjemnością.

Bohaterowie, którym chce się kibicować

Franka i Finkę polubiłam właściwie od pierwszych stron. Są ciekawi świata, czasem uparci, czasem zagubieni, czasem odważniejsi, niż sami o sobie myślą. I bardzo od siebie różni. Są po prostu prawdziwi. A to sprawia, że naprawdę łatwo wejść z nimi do tej historii.

Ogromnie spodobał mi się także pomysł na cyrkową scenerię. Jest oryginalna, trochę tajemnicza i zdecydowanie wyróżnia tę serię spośród wielu innych książek fantasy dla młodszych czytelników. Do tego dochodzi świetnie zbudowany świat, niezwykłe magiczne istoty i intryga, która trzyma czytelnika w napięciu.

Tak, to kolejna książka, którą bez wahania dopisuję do mojej listy wakacyjnych poleceń.

Bo wakacje to najlepszy czas, żeby zanurzyć się w długiej, wciągającej historii. Takiej, która zabierze dziecko do świata pełnego magii, ale jednocześnie zostawi z czymś więcej niż tylko wspomnieniem dobrej przygody. Zostawi z odwagą, refleksją i bohaterami, o których jeszcze długo będzie się pamiętać.

Mam ogromną nadzieję, że dzięki temu wznowieniu „Franek i Finka” trafi do wielu nowych czytelników. Naprawdę na to zasługuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *