Dla rodziców,  O emocjach

„Kocham cię na zawsze” – wzruszająca książka dla dzieci o miłości, która trwa przez całe życie

Kiedy zostałam mamą, zrozumiałam, że są uczucia, których nie da się porównać z niczym innym. Można próbować je opisać, można o nich mówić, ale i tak zawsze zabraknie słów. I właśnie dlatego tak zachwyca mnie „Kocham cię na zawsze”. Robert Munsch nie tłumaczy, czym jest miłość rodzica do dziecka. On po prostu ją pokazuje. W kilku prostych scenach, w powtarzanej jak kołysanka piosence, w spojrzeniu mamy na śpiącego syna. A ja nagle orientuję się, że mam mokre oczy.

Obserwujemy mamę, która tuli w ramionach swoje nowo narodzone niemowlę i śpiewa mu prostą kołysankę. Kilka krótkich wersów, które później będą wracały przez całą opowieść niczym refren:

„Będę cię kochać już zawsze,

I na zawsze uwielbiać,

Dopóki żyję, dzieciątkiem

Najdroższym mym jesteś ty”.

I choć te słowa są proste, kryje się w nich coś niezwykłego. Bo wraz z kolejnymi stronami widzimy, jak dziecko rośnie. Najpierw jest rozkosznym maluchem, później energicznym chłopcem, który nie chce się kąpać i zdarza mu się pyskować, a potem nastolatkiem, który słucha dziwnej muzyki i wszędzie robi bałagan.

A mama? Mama pozostaje mamą.

Czasami zmęczoną. Czasami zirytowaną. A czasami pewnie mającą serdecznie dość kolejnych wybryków swojego syna. Robert Munsch nie tworzy idealnego, lukrowanego obrazu macierzyństwa. I właśnie za to bardzo go cenię. Pokazuje, że rodzicielstwo nie składa się wyłącznie z pięknych chwil.

Książka o mocy matczynej miłości

Miłość nie oznacza przecież, że nigdy nie czujemy frustracji. Oznacza raczej, że nawet wtedy, gdy mamy ochotę przewrócić oczami albo schować się na chwilę przed całym światem, nadal kochamy równie mocno.

Dlatego wieczorem mama zagląda do pokoju swojego syna. Patrzy, jak śpi. I w sercu wciąż śpiewa mu tę samą kołysankę.

Najpiękniejsze w tej historii jest jednak to, że nie kończy się ona wtedy, gdy dziecko dorasta.

Chłopiec staje się mężczyzną. Wyprowadza się z domu. Ma własne życie, własne obowiązki i własne miejsce na świecie. A jego mama staje się coraz starsza. I właśnie wtedy przychodzi moment, który od ponad czterdziestu lat wzrusza czytelników na całym świecie. Role zaczynają się odwracać.

To już nie mama przyjeżdża do swojego dziecka. To dorosły syn przyjeżdża do swojej mamy. To on bierze ją w ramiona. To on śpiewa jej słowa, które słyszał przez całe życie.

Za każdym razem, kiedy czytam ten fragment, mam wrażenie, że autor dotknął czegoś bardzo prawdziwego. Przypomniał nam, że dzieci nie pozostają w rodzinnych domach na zawsze. Rodzice również nie są z nami wiecznie. Czas płynie szybciej, niż chcielibyśmy przyznać. A jednak miłość zostaje. I właśnie o tym jest ta książka.

O tym, że czułość, że każde przytulenie, każda przeczytana przed snem książka, każde „kocham cię” wypowiedziane mimo pośpiechu i zmęczenia zostawia ślad. Może nie od razu go widać. Może czasem wydaje nam się, że nasze słowa gdzieś przepadają. Ale one zostają. Rosną razem z dzieckiem. A potem wyruszają dalej w świat.

Na ostatnich stronach dorosły już bohater wraca do domu, bierze na ręce swoją nowo narodzoną córeczkę i śpiewa jej tę samą kołysankę. I wtedy wszystko staje się jasne. Miłość przechodzi z pokolenia na pokolenie.

„Kocham cię na zawsze” zachwyca czytelników na całym świecie od 40 lat!

To właśnie dlatego „Kocham cię na zawsze”, wydana po raz pierwszy w 1986 roku, wciąż porusza kolejne mamy, ojców, babcie i dziadków. Nie potrzebuje wielkich słów ani skomplikowanej fabuły. Wystarczy kilkanaście stron, by przypomnieć nam coś bardzo ważnego. Że najcenniejsze, co możemy dać naszym dzieciom, to poczucie, że są kochane. Bezwarunkowo. Na dobre i na złe.

Zawsze.

Jeśli szukasz prezentu dla świeżo upieczonych rodziców, dla mamy spodziewającej się dziecka albo po prostu książki, która zostanie w rodzinie na długie lata, trudno wyobrazić sobie piękniejszy wybór. A jeśli wpiszesz na pierwszej stronie kilka własnych słów, jest duża szansa, że pewnego dnia ta książka stanie się czymś więcej niż tylko lekturą. Stanie się rodzinną pamiątką. Taką, do której wraca się po latach z uśmiechem i łzą w oku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *