5+,  6+,  7+,  8+,  Picturebook

Dziewczynka, która zbierała gwiazdy – książka, która może zmienić twoje rodzicielstwo

Ta książka może sporo zmienić w twoim rodzicielstwie. Zwłaszcza jeśli masz tendencję do ciągłego chwalenia dziecka, nagradzania go i entuzjastycznego reagowania na każde osiągnięcie.

Nie jestem przeciwniczką chwalenia dzieci. Wręcz przeciwnie! Ale nadmierne skupianie się na sukcesach, świetnych ocenach czy wynikach może sprawić, że dziecko zacznie patrzeć na wszystko, co robi, wyłącznie przez pryzmat pochwał. To właśnie w nich będzie szukało potwierdzenia własnej wartości. A przecież zupełnie nie o to nam chodzi.

Kiedy pochwały zaczynają ciążyć?

„Dziewczynka, która zbierała gwiazdy” Ewy Dahlig i Marty Dahlig pokazuje, co może się wydarzyć, gdy dziecko przestaje czerpać radość z samego odkrywania, próbowania i uczenia się nowych rzeczy. Gdy zamiast ciekawości pojawia się lęk przed porażką.

Bo wyobraź sobie dziecko, które pewnego dnia stwierdza: „Nie umiem rysować”. I już nigdy nie sięga po farby ani pędzel. Nie dlatego, że nie lubi malować, ale dlatego, że boi się zrobić coś niedoskonale.

Jeśli zaczynamy wybierać wyłącznie to, co przychodzi nam łatwo i gwarantuje uznanie bliskich, bardzo szybko możemy stracić odwagę do eksperymentowania. A stąd już niedaleko do zwątpienia w siebie, porównywania się z innymi i przekonania, że jesteśmy warci tyle, ile nasze osiągnięcia.

Baśniowe ilustracje i treść, która trafia prosto w rodzica

„Dziewczynka, która zbierała gwiazdy” jest książką niezwykle liryczną, niemal baśniową. Jej ilustracje są ciepłe, miękkie, pełne kolorów, jakby delikatnie rozpływały się na stronach. Rymowany tekst dodaje całej opowieści lekkości i sprawia, że wspólne czytanie może być prawdziwą przyjemnością.

Ale pod tą łagodną, bajkową warstwą kryje się coś znacznie mocniejszego.

Mam nawet wrażenie, że ta historia może trafić bardziej do rodzica niż do dziecka. A może właśnie gdzieś w połowie drogi spotkają się oboje, każde ze swoimi emocjami i przemyśleniami?

To jedna z tych książek, które potrafią wywołać lekki dyskomfort. Ukłuć gdzieś z tyłu głowy. Sprawić, że zaczniemy zastanawiać się nad słowami, które codziennie kierujemy do swoich dzieci. Nad tym, co chwalimy, czego oczekujemy i czy przypadkiem nie uczymy ich, że miłość i akceptację trzeba sobie wypracować.

Bo dziecko nie musi być najlepsze. Nie musi zdobywać kolejnych nagród, zachwycać talentami ani spełniać naszych oczekiwań.

Nie musi sięgać gwiazd, żeby być dla nas całym światem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *