9+,  Dla nastolatków,  Serie

„Latarnia na końcu świata” – finał serii „Dom na skraju magii”

Dobre serie zazwyczaj poznaję po ostatnim tomie. Po tym, jak autor domyka historię, co robi z wątkami rozsianymi po wcześniejszych częściach i czy odpowiedzi na długo noszone w głowie pytania rzeczywiście przynoszą satysfakcję. I właśnie dlatego po przeczytaniu „Latarni na końcu świata” mogę powiedzieć jedno: ależ to była dobra przygoda!

To czwarty i ostatni tom serii rozpoczętej przez „Dom na skraju magii”, a kontynuowanej w „Wieży na krańcu czasu” i „Księgarni na tyłach kresu”. Nadal jest tu wszystko to, za co można było pokochać poprzednie części: szalone tempo, magia, zwroty akcji, zagadki, przekomarzanie się bohaterów i humor. Tym razem jednak zdecydowanie mocniej wybrzmiewają emocje.

Dziewiątka musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła. Do swojego pierwszego domu, do Szmala i rzeczywistości, w której była samotną, porzuconą dziewczynką rozpaczliwie pragnącą bliskości. Musi odzyskać magiczny medalion, ale przy okazji coraz bardziej zbliża się do rozwiązania zagadki własnego pochodzenia.

Na końcu świata czekają odpowiedzi

W tej części wracają pytania o mamę Dziewiątki, jej przeszłość i tajemniczy medalion, który dziewczynka próbuje odzyskać. Wreszcie poznajemy też prawdę o siostrze czarodzieja Mroczysława i dowiadujemy się, że miała na imię Gracjana. A przecież Gracjana to również prawdziwe imię Dziewiątki… Przypadek? Nic więcej nie powiem.

Amy Sparkes bardzo dobrze prowadzi nas przez kolejne odkrycia. Kibicujemy Dziewiątce, gdy rozwiązuje zagadki, mierzy się z przeszłością i próbuje zrozumieć, skąd pochodzi. Ale chyba jeszcze bardziej kibicujemy jej w odkrywaniu tego, gdzie naprawdę jest jej miejsce.

Bo przecież obok Dziewiątki mamy całą tę niezwykłą gromadę, którą zdążyliśmy już poznać wcześniej: czarodzieja Mroczysława, trolla Eryka będącego właściwie przeciwieństwem groźnego baśniowego stwora, profesora Łyżkę. Każdy jest osobny, dziwaczny na swój sposób i absolutnie nie do podrobienia.

Dom, który sam wybiera swoich mieszkańców

I jest jeszcze jeden bohater. Być może najważniejszy. Dom.

Kapryśny, humorzasty, magiczny, przemieszczający się między światami i robiący swoim mieszkańcom najróżniejsze figle. To nie jest zwykłe miejsce akcji. Ten dom żyje, ma własny charakter, a przede wszystkim sam wybiera swoich mieszkańców.

I właśnie dlatego finał tej historii tak dobrze domyka całą serię. Dziewiątka, która na początku była samotną dziewczyną, szukającą miejsca dla siebie, odkrywa, że dom już ma. I rodzinę również. Może nie taką, jakiej kiedyś się spodziewała. Trochę szaloną, magiczną i zdecydowanie nietypową, ale własną.

Pod warstwą fantastycznej przygody kryje się tu piękna opowieść o potrzebie miłości i przynależności. O dojrzewaniu, odwadze i przyjaźni. O tym, że pochodzenie nie musi decydować o tym, kogo nazywamy rodziną. I że czasami właśnie podczas wspólnie przeżywanych przygód najlepiej przekonujemy się, kto naprawdę jest obok nas.

To seria dla dzieci mniej więcej od dziewiątego roku życia, którą najchętniej poleciłabym od razu w komplecie. Zwłaszcza że zakończenia kolejnych tomów mają pewną irytująco przyjemną właściwość: natychmiast chce się sięgnąć po następny.

A finał? Jest wzruszający, przewrotny, zabawny i bardzo w stylu całej serii. Bo czasami trzeba dotrzeć aż na koniec świata, żeby wreszcie znaleźć swój własny świat. Swój dom. Swoich ludzi. I miejsce, w którym serce może w końcu poczuć się u siebie.

Z wielką przyjemnością patronuję całej tej magicznej serii.

Komu polecam magiczną serię?

Wszystkim dzieciom, które lubią zatracić się w historii i na chwilę (dłuższą chwilę) oderwać od rzeczywistości. Tym, które chcą przeżyć coś szalonego, magicznego i absolutnie zwariowanego, a przy okazji poznać bohaterów, jakich trudno znaleźć gdziekolwiek indziej. To seria dla czytelników, którzy lubią wartką akcję, nieoczekiwane zwroty, błyskotliwe dialogi i sporo dobrego humoru. Jeśli do tego mają słabość do dziwacznych postaci, niezwykłych światów i przygód, w których właściwie wszystko może się wydarzyć – powinni poczuć się tutaj jak w domu. Jak w domu na skraju magii.

W jakiej kolejności czytać tę serię?

„Dom na skraju magii” tu recenzja

„Wieża na krańcu czasu” tu recenzja

„Księgarnia na tyłach kresu” tu recenzja

„Latarnia na końcu świata”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *