5+,  6+,  7+,  Edukacyjne,  Serie

Najlepsze książki do nauki czytania – seria „Książkożercy”.

Tak różnorodnej serii książek do nauki czytania jeszcze nie widziałam! „Książkożercy” robią na mnie ogromne wrażenie, bo trafiają dokładnie w sam środek dziecięcej ciekawości. Do tego proponują rozmaite formaty: komiksy, krótkie historyjki, zbiory opowiadań, książki z tematycznymi ciekawostkami, a nawet połączenie tekstu z quizami i zadaniami.

A żeby tego było mało, to książki podzielone są na trzy poziomy zaawansowania w czytaniu. Ach, i najważniejsze – te historie naprawdę wciągają (zadbały o to wyjątkowe nazwiska współczesnej literatury polskiej, ale o nich za chwilę), a do tego ilustrowane są przez znakomitych ilustratorów i ilustratorki (o nich też za chwil kilka).

Dlatego z pełną świadomością uważam, że to może być najlepsza seria do nauki czytania dla Twojego dziecka.

Zaczynamy od komiksów

Komiks to nadzwyczaj przyjazna forma do nauki czytania. W ogóle jestem wielką zwolenniczką podsuwania dzieciom komiksów, ponieważ nie tylko wprowadzają je w świat samodzielnego czytania, ale też rozwijają logiczne myślenie, wyobraźnię i umiejętność łączenia faktów.

W serii „Książkożercy” dostajemy dwa tomy komiksów „Mimi i Pigi”: „Misja: Atlantyda” i „Misja: Kosmos”, które opierają się na metodzie sylabowej. To wciągające i zabawne historyjki, które zapraszają dzieci również do stworzenia własnego komiksu. A do tego w środku znajdują się zadania sprawdzające rozumienie tekstu. Dla mnie rewelacja!

Metoda sylabowa na dobry początek

„Książkożercy sylabami” to krótkie opowiadania przeznaczone na sam początek nauki czytania. Do wyboru jest kilka tytułów, które z łatwością można dopasować do zainteresowań dziecka, np. „Gol”, „Hulajnoga Heli”, „Robot Ro” czy „Basen”.

Słowa są proste, bez dwuznaków i znaków diakrytycznych, nie ma też zdań złożonych. To bardzo łagodne i wesołe wejście w świat słów i zdań. Podoba mi się, że na końcu znajdują się również pytania, dzięki którym możemy sprawdzić, czy dziecko rozumie przeczytany tekst.

I jeszcze niespodzianka – do książki dołączona jest linijka ułatwiająca śledzenie tekstu podczas czytania. Niby drobiazg, a potrafi być game changerem.

Autorkami opowiadań są Anna Paszkiewicz i Asia Olejarczyk, a za ilustracje odpowiadają Konrad Guliński i Katarzyna Fic.

„Książkożercy” z podziałem na poziomy

Można też od razu sięgnąć po trzypoziomową serię i zaproponować dziecku krótkie opowiadania dopasowane do jego czytelniczych umiejętności.

Poziom A to opowiadania z prostymi słowami, jak najmniejszą liczbą dwuznaków i krótkimi zdaniami – maksymalnie trzema na stronie. Przykładowe tytuły to „Akcja pulpet” Barbary Wicher z ilustracjami Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej, „Wybory” Asi Olejarczyk z ilustracjami Kasi Kołodziej czy „Kosmitka” Marty Krzemińskiej z ilustracjami Katarzyny Fic.

Poziom B to nadal teksty przystępne dla początkujących czytelników, ale pojawiają się już zarówno zdania pojedyncze, jak i złożone, a także więcej wieloznaków i liter ze znakami diakrytycznymi. Na końcu książek znajduje się również słowniczek trudniejszych wyrazów. Na tym poziomie znajdziecie m.in. „Latawiec” Marty Krzemińskiej z ilustracjami Agaty Kopff, „Tajny klub” Marty Krzemińskiej z ilustracjami Katarzyny Olbromskiej oraz „Bajkę – nauczycielkę czytania” Olgi Gorczycy-Popławskiej z ilustracjami Natalii Berlin.

Poziom C to już teksty wykorzystujące wszystkie wieloznaki i litery ze znakami diakrytycznymi, a także więcej dłuższych zdań złożonych. Pojawiają się również wyrazy trudne ortograficznie, a na końcu – podobnie jak na poziomie B – znajdziemy słowniczek trudniejszych słów. Przykładowe tytuły to „Laurka i kurka Bzdurka” Agnieszki Frączek z ilustracjami Kasi Nowowiejskiej, „Zofia – badaczka Tatr” Agaty Komosy-Styczeń z ilustracjami Kasi Kołodziej oraz „Maria Skłodowska-Curie” tego samego duetu.

„Czytam i rozwiązuję”

Ta seria to kwintesencja nauki przez zabawę. Dziecko dostaje krótkie teksty – w formie komiksu oraz klasycznego opowiadania – a do tego quizy, zagadki, krzyżówki i inne zadania.

„Czytam i rozwiązuję” również podzielone jest na trzy poziomy zaawansowania, więc łatwo wybrać książkę dopasowaną do aktualnych umiejętności dziecka. Czytanie nie jest tu celem samym w sobie, a staje się częścią zabawy. I właśnie o to chodzi!

„Najlepsza książka do czytania sylabami. Wesołe historie”.

Ta propozycja to zbiór opowiadań do samodzielnego czytania opartych na metodzie sylabowej. Zebrano tu tytuły, które można kupić także jako pojedynczo wydane opowiadania. Jednak zamknięte w jednej książce mogą jeszcze mocniej motywować do dalszego czytania. Jedna historia skończona? To może od razu następna?

No i umówmy się – łatwiej zabrać do plecaka jedną książkę niż kilka.

„Moja pierwsza książka do czytania”

To kolejny zbiór opowiadań, tym razem uporządkowany według poziomów czytelniczego zaawansowania. W książce znajdziemy po trzy opowiadania z każdego poziomu: A, B i C. Dzięki temu jedna książka może towarzyszyć dziecku przez kolejne etapy nauki.

Każde opowiadanie kończy się pytaniami do tekstu, które pomagają ćwiczyć nie tylko samo czytanie, ale też jego rozumienie.

A na deser…

Seria „Książkożercy. Moje pierwsze ABC. Fakty i ciekawostki”, która ćwiczy samodzielne czytanie niemal niezauważenie.

Twoje dziecko interesuje się zwierzętami? Daj mu część o zwierzakach. W środku znajdzie ciekawostki, fakty, zabawy i zgadywanki. A może woli pojazdy? Kosmos? Dinozaury? Wybór tematów jest naprawdę szeroki, więc można zacząć nie od tego, co powinno się przeczytać, ale od tego, co dziecko po prostu chce wiedzieć.

Za to lubię serię „Książkożercy”

Ta seria wytrąca nam z rąk argument w stylu: „moje dziecko nie lubi książek”. Bo może ono po prostu jeszcze nie trafiło na swoją książkę? Na komiks, który je rozśmieszy, historię o kosmosie, którą koniecznie będzie chciało przeczytać do końca, albo ciekawostkę o dinozaurach, którą zaraz pobiegnie komuś opowiedzieć.

Nauka czytania nie musi zaczynać się od mozolnego składania kolejnych zdań. Może zacząć się od ciekawości. Od śmiechu. Od pytania: „A co jest na następnej stronie?”. I jeśli książka potrafi sprawić, że dziecko samo chce tę stronę przewrócić i czytać dalej, to dla mnie już bardzo dużo.

A „Książkożercy” mają naprawdę sporo sposobów, żeby je do tego zachęcić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *