6+,  7+,  8+,  9+,  Serie,  Z humorem

„Kto porwał psa?” Marta Guśniowska – Henryk i jego ekipa wracają!

Naprawdę nie mogłam się doczekać powrotu Henryka Ósmego Mydłkiewicz i jego szalonej – psiej i nie tylko psiej – ekipy. Po „Kto by nie chciał mieć psa?” Marty Guśniowskiej miałam ogromną ochotę na więcej. I dostałam! „Kto porwał psa?” to drugi tom serii, którą czyta się jak komedię, która wzrusza jak dramat i intryguje jak dobry kryminał.

„Kto porwał psa?” – Henryk wraca, a wraz z nim zagadka porwania sznaucerka

Tym razem sprawa jest poważna. Ktoś porwał sznaucerka Izydorka, nielubianego kolegi Henryka, a za jego oddanie żąda 50 tysięcy! Kiedy ginie pies, nie ma jednak czasu na animozje. Trzeba połączyć siły i działać.

Henryk, Lisia, Opryszek, Kulka i Okruszek ruszają więc tropem zaginionego sznaucera. A sprawa szybko zaczyna się komplikować. Bo wprawdzie pies się odnajduje, ale coś tu zdecydowanie nie gra. Dziwna plamka na brzuszku, inne zachowanie – nie, to nie jest pies Izydorka.

Skąd wziął się drugi sznaucerek? I gdzie jest ukochany piesek Izydorka? Sam zainteresowany nowym życiem specjalnie się nie przejmuje. W luksusach jest mu całkiem dobrze, więc poszukiwanie zaginionego kolegi jest mu, delikatnie mówiąc, nie do końca na łapkę.

I właśnie za to uwielbiam tę serię. Za humor, który pojawia się właściwie na każdej stronie, ale nie przykrywa tego, co ważne. Bo pod całą tą zwariowaną historią jest opowieść o współpracy, przyjaźni, odwadze i empatii wobec zwierząt.

Marta Guśniowska i humor, od którego bolą policzki

„Kto porwał psa?” to jedna z tych książek, przy których stwierdzenie „bolał mnie brzuch ze śmiechu i aż się popłakałam” przestaje być przenośnią. Marta Guśniowska pisze niezwykle plastycznie: tę historię po prostu od razu widzi się oczami wyobraźni. Dialogi są błyskotliwe, komiczne i pełne przymrużenia oka, a bohaterowie tak charakterystyczni, że momentami wręcz cudownie przerysowani.

A skoro o rysowaniu mowa – ilustracje Daniela de Latoura są genialnym dopełnieniem tekstu. Mają dokładnie tę samą energię, humor i dynamikę.

Najlepiej zacząć od „Kto by nie chciał mieć psa?”, a potem sięgnąć po „Kto porwał psa?”. Ale jeśli kusi Cię od razu historia z porwaniem i okupem – śmiało. Na początku autorka sprytnie przypomina najważniejsze wydarzenia pierwszego tomu.

Po sukcesie pierwszej części wcale nie dziwi mnie, że Henryk wrócił. A ja z ogromną przyjemnością i dumą patronuję drugiemu tomowi.

Jeśli szukasz dla dziecka książki naprawdę zabawnej, inteligentnej, pełnej przygód, a przy tym niosącej coś więcej – właśnie ją znalazłaś.

Pierwszy tom i recenzja: „Kto by nie chciał mieć psa?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *