„Kto porwał psa?” Marta Guśniowska – Henryk i jego ekipa wracają!
Naprawdę nie mogłam się doczekać powrotu Henryka Ósmego Mydłkiewicz i jego szalonej – psiej i nie tylko psiej – ekipy. Po „Kto by nie chciał mieć psa?” Marty Guśniowskiej miałam ogromną ochotę na więcej. I dostałam! „Kto porwał psa?” to drugi tom serii, którą czyta się jak komedię, która wzrusza jak dramat i intryguje jak dobry kryminał.

„Kto porwał psa?” – Henryk wraca, a wraz z nim zagadka porwania sznaucerka
Tym razem sprawa jest poważna. Ktoś porwał sznaucerka Izydorka, nielubianego kolegi Henryka, a za jego oddanie żąda 50 tysięcy! Kiedy ginie pies, nie ma jednak czasu na animozje. Trzeba połączyć siły i działać.
Henryk, Lisia, Opryszek, Kulka i Okruszek ruszają więc tropem zaginionego sznaucera. A sprawa szybko zaczyna się komplikować. Bo wprawdzie pies się odnajduje, ale coś tu zdecydowanie nie gra. Dziwna plamka na brzuszku, inne zachowanie – nie, to nie jest pies Izydorka.





Skąd wziął się drugi sznaucerek? I gdzie jest ukochany piesek Izydorka? Sam zainteresowany nowym życiem specjalnie się nie przejmuje. W luksusach jest mu całkiem dobrze, więc poszukiwanie zaginionego kolegi jest mu, delikatnie mówiąc, nie do końca na łapkę.
I właśnie za to uwielbiam tę serię. Za humor, który pojawia się właściwie na każdej stronie, ale nie przykrywa tego, co ważne. Bo pod całą tą zwariowaną historią jest opowieść o współpracy, przyjaźni, odwadze i empatii wobec zwierząt.
Marta Guśniowska i humor, od którego bolą policzki
„Kto porwał psa?” to jedna z tych książek, przy których stwierdzenie „bolał mnie brzuch ze śmiechu i aż się popłakałam” przestaje być przenośnią. Marta Guśniowska pisze niezwykle plastycznie: tę historię po prostu od razu widzi się oczami wyobraźni. Dialogi są błyskotliwe, komiczne i pełne przymrużenia oka, a bohaterowie tak charakterystyczni, że momentami wręcz cudownie przerysowani.
A skoro o rysowaniu mowa – ilustracje Daniela de Latoura są genialnym dopełnieniem tekstu. Mają dokładnie tę samą energię, humor i dynamikę.






Najlepiej zacząć od „Kto by nie chciał mieć psa?”, a potem sięgnąć po „Kto porwał psa?”. Ale jeśli kusi Cię od razu historia z porwaniem i okupem – śmiało. Na początku autorka sprytnie przypomina najważniejsze wydarzenia pierwszego tomu.
Po sukcesie pierwszej części wcale nie dziwi mnie, że Henryk wrócił. A ja z ogromną przyjemnością i dumą patronuję drugiemu tomowi.
Jeśli szukasz dla dziecka książki naprawdę zabawnej, inteligentnej, pełnej przygód, a przy tym niosącej coś więcej – właśnie ją znalazłaś.
Pierwszy tom i recenzja: „Kto by nie chciał mieć psa?”
„Kto porwał psa?”, Marta Guśniowska
Ilustracje: Daniel de Latour
Wydawnictwo Wilga, 2026
Wiek: 6+


