3+,  4+,  5+,  Świąteczne

Bałwanek Benio i zagubiony list – świąteczna opowieść pełna ciepła, magii i życzliwości

Przed Tobą świąteczna historia w najcieplejszej i najczulszej odsłonie. „Bałwanek Benio i zagubiony list” autorstwa Barbary Wicher, z uroczymi, pełnymi ciepła ilustracjami Joanny Romańskiej, to moja propozycja dla dzieci w wieku przedszkolnym. Idealna na nadchodzący, świąteczny czas, kiedy szczególnie lubimy otulać się opowieściami pełnymi magii, dobra i życzliwości.

Książka jest podzielona na 24 króciutkie rozdziały, więc z powodzeniem może posłużyć jako książkowy kalendarz adwentowy. Jeden rozdział na każdy grudniowy dzień, aż do Wigilii. Tylko że, szczerze mówiąc, mam spore wątpliwości, czy uda Ci się rozłożyć tę lekturę na cały grudzień. Rozdziały są tak krótkie, a przygoda na tyle wciągająca, że trudno będzie poprzestać na jednym.

Bałwanek Benio i zagubiony list – świąteczna przygoda z elfami w roli głównej

Gdy jeden list od dziecka do Świętego Mikołaja nie trafia do adresata, a do ożywionego bałwanka, może to oznaczać świąteczną katastrofę. Zwłaszcza że autorka listu prosi o kukiełki do swojego teatrzyku, aby przedstawieniem poprowadzić humory swojej rodzinie. Jej brat jest chory, a ona chce go rozweselić. Problem w tym, że Mikołaj już wyruszył z prezentami.

Na szczęście są elfy, które postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Lemonka, Fikus i bałwanek Benio nie zamierzają zostawić dziewczynki bez prezentu. Nawet jeśli oznacza to złamanie kilku zasad. A tych, za sprawą Grzymka, zrobiło się ostatnio naprawdę sporo. Grzymek bowiem wprowadza własne porządki, zakazy i nakazy, których jest już niemal tysiąc. I na wiele rzeczy po prostu się nie zgadza.

Tylko czy wszystkie te zasady rzeczywiście są potrzebne? I czy czasami nie warto się im sprzeciwić, szczególnie kiedy chodzi o pomoc drugiemu człowiekowi?

W tej historii dużo się dzieje. Będzie latanie saniami, będą renifery, trochę świątecznej magii, nieoczekiwane zwroty akcji i sporo dobrego humoru. A przez komin do domu autorki listu nie wejdzie Mikołaj, a sam bałwanek. Nic więcej już nie zdradzam, miej przyjemność z odkrywania tej historii rozdział po rozdziale.

Ciepła książka świąteczna dla przedszkolaka, która przypomina o tym, co ważne

„Bałwanek Benio i zagubiony list” to nie tylko opowieść o elfach, magicznym pyłku i ratowaniu świątecznego prezentu. To przede wszystkim książka o współpracy, empatii, życzliwości i niesieniu dobra. O tym, że czasami trzeba zrobić coś wbrew ustalonym zasadom, jeśli te nie mają one większego uzasadnienia i zamiast pomagać, zaczynają przeszkadzać.

Tu znajdziesz jeszcze inne świąteczne książki od wydawnictwa Świetlik:

„Pingwin Świętego Mikołaja”

„Święty Mikołaj. Misja specjalna”

„Święta w Gajówce”

„Dobre bajki o tym, jak piękne są święta”

„Wigilia u lisa”

„Pingwinek i Szczeniak. Idealne Święta”

„Pierwsza gwiazdka w Cichej Dolinie”

„Elf z choinki”

„Jak Zrzędus chciał zepsuć Święta”

I pomyślałam sobie, że może właśnie trochę o to chodzi w świętach?

Nie o to, żeby wszystko odbywało się według planu. Żeby każda zasada została spełniona, a wszystko było idealne. Tylko o to, żeby być razem, wspierać się, dostrzegać potrzeby innych i po prostu nieść dobro. Nawet drobnymi gestami.

Dzieci dostają pełną magii, zabawną przygodę, a przy okazji opowieść o tym, jak wiele można zdziałać, kiedy działa się razem i ma się dobre intencje. Idealna jako inspiracja do ważnych rozmów.

I jeszcze jedno. To naprawdę bardzo łagodna, otulająca historia. Nie ma tutaj niczego, co mogłoby szczególnie przestraszyć małego czytelnika. Nawet pojawiające się trudności i nieporozumienia są przedstawione w taki sposób, że cała opowieść zachowuje swój ciepły, pogodny charakter.

Dlatego sądzę, że „Bałwanek Benio i zagubiony list” będzie piękną propozycją do wspólnego czytania z przedszkolakiem. Czy zdecydujesz się czytać po jednym rozdziale każdego dnia grudnia, czy pochłoniecie całą historię w dwa lub trzy wieczory, myślę, że będzie to bardzo przyjemnie spędzony czas.

To jedna z tych książek, w których można się zanurzyć, poczuć świąteczną atmosferę i dać się otulić ciepłem. Bez wielkich dramatów, bez niepotrzebnego napięcia. Za to z humorem, magią i życzliwością, o której ostatnio tak często mówię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *