9+,  Dla nastolatków

„Szmaragdowa Dolina. Tajemnica Altery” – recenzja książki fantasy dla dzieci

Ostatnio pokazuję całkiem sporo książek fantasy i nie robię tego bez powodu. Mocno wierzę w to, że za pomocą magii, czarów i fantastycznych stworzeń można w bezpieczny sposób dotykać spraw bardzo przyziemnych, życiowych i naprawdę realnych. I właśnie taką książką jest „Szmaragdowa Dolina. Tajemnica Altery” Maii Meren.

Być może kojarzysz już tę historię, bo ukazała się wcześniej jako „Aleks i elfy z Doliny Abor”, wtedy jeszcze pod nazwiskiem Maja Grindal. Teraz dostajemy wznowienie – książkę zredagowaną, w nowym wydaniu i z przepiękną, mieniącą się okładką. I myślę, że ta zmiana naprawdę dobrze jej zrobiła.

Aleks trafia do świata, w którym wszystko jest możliwe

Aleks to raczej typ samotnika. Nie do końca siebie lubi, a przynajmniej nie do końca akceptuje swój wygląd. Ma ukochanego psa, jednego przyjaciela, a sporo czasu spędza przy grach komputerowych. Jego codzienność zmienia się, gdy pewnego dnia spotyka ekscentryczną, rudowłosą dziewczynę, która ewidentnie przed kimś ucieka. Dopiero później okaże się, że jest elfką i pochodzi z zupełnie innego świata. Zanim jednak Aleks zdąży zrozumieć, w co właściwie się wpakował, razem z nią przechodzi przez tajemniczy portal i trafia do Altery.

I tak zaczyna się przygoda.

Szybko okazuje się, że Aleks nie znalazł się tutaj zupełnie przypadkiem. Jest tak zwanym Kluczem i ma wyjątkową moc, dzięki której może pomóc mieszkańcom Altery przeciwstawić się złu.

A zło ma tutaj bardzo konkretną twarz. Maldok, człowiek, który kiedyś żył w zgodzie z fantastycznymi stworzeniami, z czasem zapragnął wykorzystać je do własnych celów. Chciwość zrobiła swoje. Maldok odbiera elfom moc i osłabia je, by przejąć władzę. Aleks stanie więc po stronie elfów, chochlików, wróżek, jednorożców i innych mieszkańców tej niezwykłej krainy. Zawalczy od dobro.

Mamy tu klasyczną walkę dobra ze złem, ale dla mnie równie ważne jest to, co dzieje się z samym Aleksem. Trafia przecież do zupełnie obcego świata, a jednak z każdą kolejną przygodą coraz lepiej się w nim odnajduje. Musi wykazać się odwagą i lojalnością, uwierzyć we własne siły, podejmować decyzje i opowiadać się po właściwej stronie. Każde doświadczenie coraz bardziej go wzmacnia.

Fantasy, w którym można naprawdę pobyć

„Szmaragdowa Dolina” jest dynamiczna, sporo się tutaj dzieje i nie brakuje dialogów, ale autorka nie pędzi wyłącznie od jednej przygody do kolejnej. Dużo miejsca poświęca opisom Szmaragdowej Doliny, jej mieszkańców i przyrody. Dzięki temu ten świat można nie tylko obserwować, ale właściwie się w nim zanurzyć.

I to jest ogromna wartość tej książki. Łatwo wyobrazić sobie tę krainę i jej fantastyczne stworzenia, poczuć atmosferę Szmaragdowego Lasu. Pojawia się też refleksja nad przyrodą, miejscem człowieka w niej i tym, jaki mamy do niej stosunek.

Nie jest to fantasy, które próbuje wywrócić gatunek do góry nogami. Raczej klasyczna przygoda: dobro, zło, magia, niezwykłe stworzenia, bohater odkrywający własną siłę i świat, w którym trzeba mieć oczy dookoła głowy. Ale ta klasyczna warstwa zupełnie mi tutaj nie przeszkadza. Historia ma moc wciągania, a baśniowy klimat delikatnie smyra po karku i podpowiada: zostań tutaj jeszcze chwilę.

To książka dla wprawionego czytelnika – ma blisko 400 stron, nie znajdziesz w niej ilustracji, a opisy świata i przyrody wymagają już pewnej czytelniczej cierpliwości. Nie dawałabym jej więc dziecku, które dopiero rozpoczyna samodzielną przygodę z książkami.

Jeśli jednak szukasz na jesień historii, która pozwoli Twojemu dziecku na chwilę wyskoczyć ze szkolnej codzienności i przenieść się do świata magii, elfów, tajemnic i przygód, „Szmaragdowa Dolina” może być bardzo ciekawym wyborem. Szczególnie jeśli masz w domu fana fantasy, baśniowego klimatu i klasycznej walki dobra ze złem.

Inne książki fantasy dla dzieci: „Opiekunowie”,„Franek i Finka”, „Animarium”, „Lightfall”, „Silla”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *