7+,  8+,  9+,  Serie

Seria o Tildzie Ingelin Angerborn – książki, które naprawdę rozumieją dzieci

Ta seria ma wszystko, czego szukam w naprawdę dobrych książkach dla dzieci. Nie w fantastyce, nie w przygodówkach, ale w historiach, które biorą na warsztat zwyczajne życie. Bez fajerwerków, za to bardzo blisko dziecka. Seria o Tildzie Ingelin Angerborn robi to znakomicie. I są trzy rzeczy, za które szczególnie ją lubię.

Zwyczajne życie wystarczy, żeby opowiedzieć świetną historię

Tilda mieszka z mamą, często się przeprowadza, chodzi do szkoły, ma przyjaciół, sąsiadów, sympatie i mnóstwo spraw, które potrafią skomplikować zwyczajny dzień. Tata pojawia się w jej życiu rzadko, mama układa sobie życie, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim są szkolne znajomości, pierwsze zakochanie, psy, których Tilda absolutnie nie potrafi sobie odmówić, i wpadki. Dużo wpadek.

Ingelin Angerborn ma świetny patent na wprawianie tej codzienności w ruch. Jedno drobne zdarzenie uruchamia efekt domina. Tilda próbuje coś naprawić, ale przy okazji komplikuje coś innego, potem trzeba ratować kolejną sytuację i nagle nie bardzo wiadomo, jak z tego wszystkiego się wykaraskać.

Już same tytuły świetnie oddają ten mechanizm: „Gdybym nie pomyliła psów”, „Gdybym nie zrobiła z taty astronauty” i „Gdybym nie powiedziała prawdy”. To dziecięce „gdybym tylko…” napędza wszystkie trzy historie.

I właśnie zwyczajność bardzo w tej serii lubię. Nie trzeba wymyślać nowej rzeczywistości, żeby uruchomić dziecięcą wyobraźnię. Czasami wystarczy podwórko, szkoła, sąsiedzi, kolega, który nam się podoba, albo jedno niefortunne zdanie wypowiedziane o sekundę za szybko.

Humor bez żartów na siłę i świat widziany oczami dziecka

Druga rzecz to humor. Nie taki, w którym co chwilę ktoś musi powiedzieć coś zabawnego. Tutaj śmieszność rodzi się z sytuacji. Z pomyłek, zbiegów okoliczności, zakłopotania i kolejnych prób Tildy, żeby jakoś wybrnąć z tego, w co właśnie wpakowało ją życie. Albo jej własna wyobraźnia.

I bywa w tym coś przewrotnego. My się śmiejemy, a Tildzie w danym momencie wcale nie musi być do śmiechu. Może właśnie robi się czerwona ze wstydu albo gorączkowo zastanawia się, co teraz zrobić.

I tu dochodzę do trzeciej rzeczy, chyba najważniejszej: dziecięcej perspektywy. Wszystko oglądamy oczami Tildy i mam poczucie, że Ingelin Angerborn naprawdę pamięta, jak to jest być dzieckiem. Jak łatwo powiedzieć coś odruchowo, a potem w to brnąć. Jak ogromne może być zakłopotanie. I jak dziwnie zachowuje się człowiek, kiedy obok pojawia się ktoś, kto mu się podoba. I jak bujna wyobraźnia potrafi jednocześnie życie komplikować i czynić je znacznie ciekawszym.

Dlatego seria o Tildzie jest tak blisko dzieci. Nie patrzy na ich świat z góry i nie potrzebuje wielkich wydarzeń, żeby potraktować go serio. Pokazuje dzieciństwo pełne relacji, emocji, pomyłek i doświadczeń, z których czasem, zupełnie niespodziewanie , wychodzi się trochę silniejszym.

Jeśli szukasz dobrej, zabawnej i bardzo autentycznej serii dla dziecka od około siedmiu lat, Tildy naprawdę nie warto przegapić.

Inne książki z wydawnictwa Zakamarki: „Ostatnia dzika ostoja”, „Uciekinierzy”, „Zwierzątko dla Pellego”, „Lis i skrzat”, „Albert w kosmosie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *